15 paź 2020

Rozdział 23

Przed przeczytaniem, zapraszam do udziału w ankiecie TUTAJ

Rozdział 23: 

           Wszyscy z zespołu zdążyli się spotkać przed wejściem na wielką salę. Powoli dochodziła godzina, o której cała impreza miała się oficjalnie zacząć, a zespół miał wejść, jednak ciągle brakowało Anett.  
-No i gdzie Ona jest? -Zapytał zdenerwowany nieobecnością wokalistki Takanori. -Przecież przyjechała tutaj z wami.  
-Tak, ale poszła porozmawiać z Miko. -Odpowiedziała spokojnie Ayuko, spoglądając na zegarek.  
-To ciekawe, bo Miko stoi tam. -Powiedział Akira, wskazując na rozmawiającą z kimś nieopodal blondynkę.  
-Cholera, co Ona znowu wymyśliła. -Kouyou miał bardzo złe przeczucia. Zaraz wyciągnął swój telefon. 
-Nie dzwoń do niej, ja mam jej rzeczy, telefon też. -Rzuciła Ayuko z niezadowoleniem.  
-Idę jej szukać. Postarajcie się to opóźnić, ile się da! -Zawołał Kouyou od razu ruszając na poszukiwania.  
-Hej, my też idziemy! -Zawołał Reita, podążając za nim, wraz z resztą zespołu. Opóźnienie rozpoczęcia imprezy zostało na barkach asystentki i lidera. 
         Kouyou, gdy tylko przypomniał sobie, że Miko miała dostęp nawet do zamkniętych tego wieczoru pomieszczeń, od razu wiedział, gdzie szukać. Jednak przerażała go myśl, że blondynka była w stanie to zrobić i ile czasu minęło, od kiedy Anett tam jest. 

           Nie wiedziała, ile czasu minęło. Nawet nikogo już nie wołała, to było bez sensu. W okolicach pomieszczenia nikt nie przechodził, bo był to teren zamknięty dla gości, a z tego piętra i tak nikt by jej nie usłyszał, zresztą, na dole był za duży hałas, by ktoś mógł ją usłyszeć.  
Stojąc przy barierce i trzęsąc się z zimna, obserwowała, co działo się na dole. Po ilości osób znajdującej się tam, domyśliła się, że zawaliła. Że pewnie zaczęli bez niej, co reszta będzie miała jej za złe. Pół godziny, na pewno tyle już stała na tym mrozie w samej sukience, bez telefonu, bez możliwości skontaktowania się z kimkolwiek.  
           Kouyou szybko wbiegł do sali konferencyjnej, gdzie znajdowało się jedyne wyjście na taras na tym piętrze. Pochodząc do okna zauważył Anett i bez wahania otworzył drzwi. Podchodząc do niej, ściągnął swoją marynarkę i zaraz założył ją na ramiona kobiety.  
-Chodź, bo zamarzniesz. -Powiedział, mocno obejmując ją ramieniem i prowadząc do środka. Kobieta cała drżała z zimna, w końcu nie wiadomo, ile czasu tam stała, w dodatku w samej sukience. Miko to ma pomysły, naprawdę.  
Szybko przytulił Anett do siebie, chcąc dodatkowo ogrzać ją swoim ciałem. Szatynka bez wahania wtuliła się w jego tors, wsłuchując się w bicie jego serca, co skutecznie ją uspokajało. Kouyou oparł podbródek o jej głowę, w końcu buty na obcasie dodały jej tych kilku centymetrów. Zaciskając ze sobą wargi, nagle coś sobie uświadomił. Nabrał powietrza, głośno wzdychając i od razu objął ją mocniej, by tym razem mu nie uciekła. W końcu nic innego nie miało teraz znaczenia.  
-Anett, posłuchaj mnie. Nie potrafię już dłużej udawać, że nic dla mnie nie znaczysz, w końcu sama o tym wiesz. Robiłem źle, wiem i za późno to do mnie dotarło. W dodatku, kiedy mogłem coś zrobić, tchórzyłem, wyżywając się na tobie za to, że mi się nie udało... -W tym momencie Anett lekko odsunęła się od niego, kładąc dłoń na jego torsie i patrząc mu w oczy. Kouyou ujął jej twarz w dłonie, kciukami ocierając jej łzy. -Teraz naprawdę chcę to zmienić. Wystarczy, że mi na to pozwolisz. 
-Kyu... -Anett cicho westchnęła, na ułamek sekundy uciekając wzrokiem, ale zaraz wtuliła policzek w jego dłoń. -Ja o wszystkim wiem. Wtedy w szpitalu... Słyszałam co powiedziałeś. Potem byłam tam kilka razy, ale... Wiadomość o twoich zaręczynach z Miko zawaliła cały mój świat, jeszcze w Polsce nie umiałam się z tego otrząsnąć. Mimo, że tego nie chciałeś, kiedy dowiedziałam się o waszym rozstaniu, pojawiła się ta mała iskierka nadziei, która nie chce zniknąć. 
-Anett... -Kouyou spojrzał kobiecie w oczy, a ta od razu domyśliła się, co ten chciał powiedzieć. 
-Już nic więcej nie mów. -Szepnęła, delikatnie się uśmiechając. Skoro mężczyzna miał nic nie mówić, pozostało mu tylko jedno. Delikatnie ujął palcami jej podbródek, składając na jej drżących z zimna jeszcze wargach czuły pocałunek. Anett na ułamek sekundy poszerzając uśmiech, odwzajemniła pocałunek.  
          Akira szybko podbiegł do uchylonych drzwi, jednak nie wszedł od razu, wolał najpierw zapoznać się z sytuacją. Zacisnął wargi, by nie zagwizdać, gdy zobaczył Anett i Kouyou razem. Zaraz podszedł do niego Takanori, który też cichaczem zajrzał do środka. Wokalista uznając, że lepiej owej dwójce nie przeszkadzać, kiwnął głową, by razem z Reitą wrócili do reszty. 
-To my kombinowaliśmy przez tyle miesięcy, a Miko zajęło to niecałą godzinę, żeby w końcu byli razem? -Ruki zajęknął bezsilnie, gdy już byli wystarczająco daleko.  
-Miejmy nadzieję, że ten pocałunek oznaczał, że to koniec zabawy. -Odpowiedział Akira, unosząc kącik swoich warg ku górze.  

           Po drodze do sali, spotkali Ayuko, która zaciągnęła Anett do toalety by poprawić jej makijaż. Nie zajęło to zbyt wiele czasu, zaledwie kilka minut, a Anett znowu wyglądała jak człowiek, a nie rozpłakane dziecko. Gdy w końcu spotkali się przed wejściem w pełnym składzie, szatynka oddała gitarzyście jego marynarkę. 
-Czyli mamy rozumieć, że świętujemy dwie rzeczy. -Rzucił Takanori, nie mogąc się powstrzymać. 
-Przed wami nic nie może się ukryć. -Odpowiedział spokojnie Kouyou, obejmując szatynkę. Anett spojrzała na niego z uśmiechem na twarzy. 
-No wiesz, trochę wam to zajęło. -Tym razem zaśmiał się Reita. 
-W sumie to świętujecie trzy sprawy. -Wtrąciła Ayuko, a wzrok każdego skierował się na jej osobę. Anett wiedząc, o czym ta chce powiedzieć, uśmiechnęła się jeszcze bardziej. -Jestem w ciąży. -Dodała, niby z uśmiechem, ale wokalistka miała wrażenie, jakby brunetka chciała w tym momencie zniknąć. Yutaka robiąc duże oczy, oparł się o ścianę, kładąc dłoń po lewej stronie swojej klatki piersiowej.  
-Ayuko, kochanie. Nie żartuj sobie tak, bo dostanę zawału. -Powiedział przerażony perkusista, podchodząc do żony.  
-Ale ja nie żartuję. To dziewiąty tydzień. -Na te słowa Ayuko, wszyscy poza Kaiem na raz zagwizdali. 
-No to się pośpieszyliście. Ładnie to tak przed ślubem? -Takanori zacisnął wargi, by się nie roześmiać, czując na sobie ostry wzrok każdego z zespołu. 
-Jej, będzie mały wredny Kai. -Powiedziała Anett przesłodzonym głosem, zarazem się szczerząc.  
-Uważaj, żeby małego wrednego Uruhy nie było, bo będziesz musiała w spódnicach chodzić. -Skomentował Yutaka. -Dobra, chodźmy, bo wystarczy, że zaczęli bez nas. -Dodał i zaraz wszyscy udali się na salę.  

          Zaraz po wejściu, na scenie zauważyli ich menadżera, który właśnie miał zacząć przemowę. Całą szóstką ustawili się grzecznie w tyle, by nikt nie zauważył ich sporego opóźnienia, a Ayuko podeszła do stolika, przy którym siedziała Temari. Nikt w tłumie nie zauważył Miko, na co Anett odetchnęła z ulgą.  
-… Spotkaliśmy się dzisiaj nie po to, by świętować wydanie nowej, dziesiątej już płyty the GazettE. Nie. Zgromadziliśmy się tutaj, żeby w końcu, oficjalnie przywitać nowego członka zespołu. Pamiętam, kiedy Ruki przyszedł do mnie z pomysłem, by dziewczyna, która miała występować tylko w chórkach, została na stałe. Potem poszło już szybko, ale nikt z nas nie żałuję. Mimo podzielonego zdania fanów, słupki sprzedaży szaleją, a nie minęło nawet czterdzieści osiem godzin... -Anett nie potrafiła się skupić na słowach menadżera, czując ciągle na sobie wzrok jednego z gości.  
-Kto to jest? -Szepnęła w stronę Takanoriego, który również zwrócił uwagę na mężczyznę, który ciągle kierował wzrok w stronę wokalistki. 
-To syn jednego z prezesów czy dyrektorów, nie pamiętam. Ale radzę na niego uważać. - Odpowiedział, zanim jego głos zostałby zagłuszony przez brawa.  
          Tylko na chwilę udało im się usiąść wszystkim razem. Zaraz media dopadły chłopaków, a Ayuko z Temari udały się tam, gdzie nawet król chodzi piechotą. Anett została przy stoliku sama, swój wzrok kierując na Kouyou. Nawet nie zwróciła uwagi, gdy ktoś usiadł obok niej.  
-Wiem, że jesteś tu nowa... -Nagle usłyszała głos obcego mężczyzny, a gdy poczuła jego dłoń na swoim udzie, chwilowo ją sparaliżowało. Kiedy spojrzała na oprawcę, okazał się On być tym samym facetem, który nie spuszczał z niej wzroku, od kiedy weszli. Tylko ze względu na słowa wokalisty mu nie przyłożyła, mimo, że ręka ją świerzbiła. Szybko chwyciła jego rękę, zdejmując ją z swojej nogi.  
-Ktoś się chyba zapomniał. -Warknęła szatynka, patrząc przed siebie.  
-Ostra, lubię takie. -Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. Anett z opresji uratował Kouyou, który podszedł do niej i pochylając się, ułożył dłonie na jej ramionach. 
-Mówiłem Ci już jak pięknie wyglądasz? -Zapytał, szepcząc jej do ucha. 
-Tak, tak jak kilka razy już Ci mówiłam, że nie musiałeś. -Jakim cudem udało się wokalistce odpowiedzieć z pełnym spokojem w głosie, sama nie wiedziała.  
-Chodź, teraz chcą rozmawiać z tobą. -Uruha ujął delikatnie jej dłoń i gdy wstała, zaprowadził ją w stronę medialnych hien. Kiedy Anett zalała fala tysiąca pytań na sekundę z każdej strony, całkowicie zapomniała o mężczyźnie, a gdy ukradkiem spojrzała w stronę stolika, jego już tam nie było.  
           -Powariowali. -Skomentowała szatynka, gdy w końcu udało jej się odpowiedzieć na wszystkie pytania i wrócić do stolika, przy którym obecnie, siedział jedynie Kouyou.  
-Przyzwyczajaj się skarbie. Przez najbliższe miesiące będziesz dla nich największą atrakcją. -Uruha odpowiedział spokojnie, kątem oka obserwując, jak ludzie od mediów opuszczają imprezę, by poskładać swoje materiały w jakąś sensowną całość przed rankiem następnego dnia. Skupiając się ponownie na kobiecie siedzącej obok, sięgnął dłonią w stronę jej naszyjnika. Uśmiechnął się, gdy wisiorek powoli wsunął się na jego palce. 
-Skąd wiedziałeś? -Zapytała Anett, obserwując gitarzystę. -Kris... -Odpowiedziała sama sobie, zagryzając dolną wargę.  
-Też, później widziałem moją starą kostkę w twoim pokoju. Nie wygląda już najlepiej, więc stwierdziłem, że przydałaby Ci się nowa do noszenia. -Uruha się zaśmiał, widząc błagalną minę wokalistki. 
-Ale tą nie da się grać w ostateczności... Ani otwierać telefonów. -Na ostatnie słowa oboje się zaśmiali. Kouyou na chwilę przyłożył wargi do jej czoła.  
-Kouyou, wiesz, że... 
-Że nikt więcej nie może się dowiedzieć, przynajmniej na razie. -Kouyou przerwał jej, dokańczając zdanie za nią. -Kiedyś w końcu i tak to odkryją. Fani na pewno. -Dodał szybko, widząc niezadowolenie, malujące się na twarzy szatynki, 

           Minęło już kilka godzin, a alkohol szumiał w głowach większości z gości. Anett postanowiła wyjść zapalić, ale tym razem zabierając ze sobą płaszcz. Kouyou miał zaraz do niej dołączyć, jednak chciał najpierw zakończyć rozmowę z jednym gościem od gitar. Kobieta postanawiając, że poczeka na zewnątrz, odeszła od stolika i ruszyła w stronę specjalnie postawionej na tą okazję szatni. Na początku się nie zorientowała, ale nagle poczuła w swoim otoczeniu kogoś, kto szedł za nią cały czas. Nie przyśpieszyła, nadal spokojnie szła długim, pustym korytarzem, gdy nagle poczuła uchwyt na swoim nadgarstku oraz jak ktoś pociągnął ją w stronę bocznego, zaciemnionego korytarza. “No do cholery, co jest dzisiaj z tymi ludźmi!” pomyślała. 
-Myślisz, że nie wiem, jak dostałaś tą robotę? -Anett usłyszała znajomy już głos. Mężczyzna przycisnął ją do ściany, przylegając do jej ciała, a jego ręka ponownie znalazła się na wewnętrznej stronie jej uda. Kobieta ponownie poczuła ten dziwny paraliż, jednak wiedziała, że musi coś zrobić. Szczególnie, że zaraz poczuła jego wargi na swojej szyi. Natychmiast poczuła, jak robi jej się niedobrze i miała tylko jedno wyjście, jak i tylko jedną szansę by trafić prosto w czuły punkt każdego faceta. Nagle, nie wiedząc nawet kiedy, mężczyzna znalazł się na podłodze. 
          Kouyou niecałą minutę później podążył śladem wokalistki. Wychodząc na korytarz w ostatniej chwili zauważył ruch przy jednym z przejść. Niewiele myśląc, szybkim tempem, ale tak, by nikt go nie usłyszał, poszedł w tamtą stronę. Gdy doszedł na miejsce, ze złości zacisnął pięści. Ten cholerny szczyl dobierał się do... Jego kobiety! Szybko zaobserwował, jak Anett starała się, by Noritoshi, bo tak nazywał się ów jegomość, nie wyczuł, że szykowała się do gwałtownego ataku. Jednak Kouyou był szybszy. Jak tylko twarz mężczyzny odsunęła się od jej szyi, by mógł ofierze spojrzeć w oczy, Uruha zaciskając zęby, wymierzył pięścią w jego twarz. Szybko włączył światło, na co Akuma nawet nie zareagowała. Patrzyła na zbierającego się z podłogi gościa, powoli się cofając w stronę korytarza. Odskoczyła, gdy wpadła na kogoś za sobą. 
-Spokojnie, to tylko ja. -Stwierdził Kouyou, obejmując Anett w pasie.  
-Parszywy Takashima. No tak, takiej egzotycznej piękności nie mógłbyś sobie odpuścić. -Noritoshi się zaśmiał, stając na równe nogi. -Racja, ściągnąłeś ją specjalnie dla siebie, ale coś Ci się chyba nie udało. -Dodał, przykładając dłoń do swojego nosa. Gdy na palcach zobaczył krew, skierował swój gniewny wzrok na gitarzystę.  
-Udało i to perfekcyjnie. Słuchaj. Z dziewczynami z staff’u rób co chcesz, ale Akumy nikt nie pozwoli Ci tknąć, jasne? Czy mam rozkwasić do końca ten twój piękny nosek? -Kouyou wyszczerzył swój wredny uśmiech, ale widząc mężczyznę zmierzającego w ich stronę, natychmiast zasłonił Anett swoim ciałem, stając przed nią. 
-Słuchaj Shima. Nie zapominaj, że mi wystarczy chwila, by pozbawić Cię tej całej sławy. A ludzie szybko o tobie zapomną... 
-Nie wydaje mi się. -Uruha przerwał jegomościowi, a widząc, jak jego pięść zmierza w jego stronę, ponownie pozwolił sobie, by mu przyłożyć. -Kochanie, chodźmy stąd, nie warto. -Skierował swoje słowa w stronę Anett, ponownie ją obejmując. 
-A więc to tak. Posłuchaj młoda, pobawi się tobą i zostawi, zawsze tak robi! -Zawołał Noritoshi. 
-W końcu uczysz się od mistrza. - Odpowiedział mu Kouyou, puszczając oczko w jego stronę na odchodne.  
          Szatynka niemalże wybiegła z budynku, szybko sięgając do kieszeni swojego płaszcza. Najpierw przez drżenie rąk nie potrafiła chwycić zapalniczki, a gdy w końcu udało się jej ją wyciągnąć, ta nie chciała odpalić. 
-Co za szajs. -Warknęła po swojemu, ale zaraz Kouyou podał jej swoją. Gdy w końcu udało jej się odpalić papierosa, oparła się o ścianę, wdychając dym do płuc. -Gdyby nie ty... -Zaczęła, wypuszczając szarą chmurkę z swoich ust.  
-Dałabyś sobie radę. -Kouyou delikatnie się uśmiechnął i podchodząc do niej, delikatnie ucałował jej czoło. -W końcu duża z Ciebie dziewczynka.  
-Musimy tam wracać? -Wokalistka wiedziała, że to było naiwne pytanie, a w odpowiedzi brunet jedynie kiwnął głową. 
-Musimy siedzieć do końca. Teraz pewnie jest zamieszanie przez tego idiotę, ale przynajmniej dostał za swoje... Anett, nie martw się. -Ostatnie słowa Uruha dodał, widząc smutną minę szatynki.  
-Nie martwię się. Po prostu się zastanawiam, ile niespodzianek mnie jeszcze czeka. -Anett mówiąc to przymknęła powieki. To mimo wszystko był dla niej naprawdę ciężki dzień, a ostatnie wydarzenia wyssały z niej ostatnie resztki sił.  

           Nad ranem w końcu dojechali do mieszkania kobiety. Anett czekając, aż Kouyou otworzy drzwi, oparła się o ścianę, zamykając powieki. Uruha wiedział, że kobieta jest po prostu zmęczona do granic możliwości. Uśmiechając się pod nosem, otworzył drzwi i zaraz wziął ją na ręce, zanosząc w stronę sofy, na której ją usadził.  
-Ale dasz radę ogarnąć się sama? -Zapytał, zamykając drzwi. Od razu podszedł i usiadł obok niej, ujmując jej dłonie w swoje.  
-Tak, daj mi chwilę. -Szatynka odpowiedziała szeptem. Przez wydarzenia z Noritoshim nie potrafiła się cieszyć, cały czas czuła na sobie jego dotyk. Kouyou zauważył, że nie tylko zmęczenie było winowajcą zmiany jej zachowania. Jednak nagle Anett zaczęła się śmiać pod nosem. 
-A co to był za pomysł, żeby zabrać Temari ze sobą? -Zapytała, spoglądając w jego stronę. 
-Bardzo chciała zobaczyć jak takie imprezy wyglądają. Chociaż, gdyby to wydarzyło się jej, to zamordowałbym go na miejscu. -Uruha uciekł wzrokiem w kierunku ściany. Mimo iż Anett była dla niego z jakiś powodów ważniejsza, nie miał pewności jak na taką sytuację zareagowała by jego córka. 
-Też dałaby radę. O nią akurat nie musisz się martwić. -Anett słabo się uśmiechnęła i powoli wstała, udając się do łazienki.  
          Akurat miała wychodzić z kabiny po prysznicu, gdy drzwi do łazienki się otworzyły. Oczywiście, że Kouyou musiał wejść do środka.  
-Kyu! -Krzyknęła, zasłaniając się ręcznikiem. 
-Spokojnie. Już nie udawaj takiej cnotki... Jakbym Cię nago nie widział skarbie. -Kouyou się zaśmiał, podchodząc do kobiety. Jednak natychmiast coś go zaniepokoiło- Anett zakaszlnęła kilka razy. 
Szatynka szybko ubrała się w ciepłą piżamę i wyszła.  
Kouyou już kiedyś zostawił tutaj kilka swoich rzeczy, na wypadek, gdyby miał nocować w mieszkaniu. Wiedział, że Temari wcześniej, bezpiecznie wróciła do domu, a On sam postanowił zostać u Anett. W końcu, gdy wyszedł z łazienki, postanowił zajrzeć jeszcze do kuchni, gdzie spotkał szatynkę. 
-Jeszcze nie śpisz? -Zapytał, podchodząc do niej. Anett spojrzała na niego kątem oka, upijając łyk wody. Gdy podszedł do niej, odłożyła szklankę i objęła go w pasie.  
-Zawsze jesteś przygotowany na każdą okazję? -Szatynka uniosła brew ku górze. Uruha jedynie zaśmiał się pod nosem, przyciągając kobietę do siebie. 
-Na prawie każdą. -Odpowiedział, unosząc wzrok ku górze. -Jednak to nadal moje mieszkanie. No i mam tutaj bliżej ze studia, w razie pracy do późna. -Dodał, uśmiechając się to niej. 
-Etto... A z tą sypialnią to tak specjalnie, prawda? -Anett można by rzec, doskonale znała odpowiedź. Zmieszana mina gitarzysty co prawda ją rozbawiła, jednak grzecznie czekała na odpowiedź.  
-Wiesz, że planowałem co i jak, zanim byłem z Miko. Myślałem, że będzie inaczej i dasz się przekonać do zamiany pokojami. A potem jakoś nie chciałem nic zmieniać, nie żałuję. Żałuję za to, że oboje nie mamy dzisiaj siły wypróbować nowego łóżka. -Kouyou zaśmiał się pod nosem i ucałował jej czoło.  
-Panie Takashima, nie za szybko? -Anett ułożyła dłonie na jego torsie, lekko się odsuwając, ale nadal pozostając w jego objęciach. -Bo jeszcze pomyślę, że ten dupek ma rację. -Kobieta spojrzała mu w oczy z wrednym uśmieszkiem na twarzy.  
-Nie, nie ma racji. Chętnie poczekam. -Po tych słowach Uruha szybko wziął ją na ręce, wyprowadzając z kuchni. 
-To jest porwanie! -Zawołała Anett, widząc, że gitarzysta kieruje się w stronę sypialni.  
-Idziemy spać, a przecież nie będę spał sam... “Księżniczko”. -Rzucił Kouyou, odwzajemniając jej wredny uśmieszek sprzed chwili. 
-Ej! 
-Przepraszam, “królowo” ... 
__________
Wiecie, że nawet nie zauważyłam jak szybko czas zleciał od kiedy planowałam ten rozdział? Zabawne, bo myślałam, że nigdy nie przejdę przez ten moment, że w międzyczasie rzucę to w cholerę i to wszystko co czytacie zostanie w mojej wyobraźni. Ale jak widzicie, motywujecie mnie na tyle, że najdłuższa przerwa trwała tylko miesiąc :)
Ale spokojnie, wcale nie zbliżamy się do końca, co to, to nie! Fakt, że Akuma i Uruha są razem, jest tylko wstępem do tego, co będzie się działo (mam zaplanowane jakieś 5 sezonów, spokojnie). A co do Miko, to zmartwię was i mam nadzieję, że moja informacja nie będzie żadnym spoilerem (Jak tak, to trudno), ale kłopoty z Panią Nemoto dopiero się zaczną ^^'
Chciałam was jeszcze poinformować, o czym zapomniałam ostatnio, że zakończyłam oficjalnie prace nad opisami bohaterów. Nowe opisy będą się pojawiać, spokojnie, jak i będę aktualizować te stare według tego, co się będzie działo, ale myślę, że to raz na sezon wystarczy. I wiem, że Spis treści muszę uzupełnić, aczkolwiek zrobię to na dniach.
PRZYPOMINAM O KOMENTARZACH I ANKIECIE!
Do następnego :)

11 paź 2020

Rozdział 22

 Rozdział 22: 

           Całą noc przesiedziała na sofie. Musiała przyznać, że była wygodna, aczkolwiek nie potrafiła zasnąć. Nie zdążyli porozmawiać. Kouyou po prostu zasnął, a Anett sama nie wie jakim cudem udało jej się przetransportować go do jego sypialni, jednak sama wolała zostać w salonie na kanapie. A przecież mogła wrócić do domu, tylko co ją powstrzymywało? 
Nagle usłyszała, jak ktoś wchodził do domu. Po godzinie, która była, szybko domyśliła się, że to Temari wróciła z imprezy. Dziewczyna wchodząc po schodach mamrotała coś pod nosem, ale gdy zobaczyła kogoś “obcego” w salonie, musiała się powstrzymać, żeby nie pisnąć. 
-Spokojnie, to ja. -Wyszeptała Anett, patrząc na dziewczynę. 
-Co ten kretyn znowu odwalił? -Temari poczuła jak ręce jej opadają, na samą myśl, że Kouyou znowu się coś stało. 
-Jak ty mówisz o swoim ojcu... -Anett szybko otworzyła szeroko oczy, gdy dotarło do niej co właśnie powiedziała. -Wydzwaniał do mnie. Wystraszyłam się, że coś się stało, to przyjechałam, ale On po prostu pił. 
-Znowu złapał doła przez Ciebie... -Temari cicho westchnęła, kierując się do kuchni. Anett poszła za nią, marszcząc czoło. 
-Jak to przeze mnie? -Zapytała, przyglądając się dziewczynie. Brunetka nalała sobie wody i opierając się o stół, przyjrzała się kobiecie. 
-Wy nie... 
-Nie. -Odpowiedziała szatynka, wiedząc doskonale, że Temari chciała zapytać o to, czy w końcu się dogadali z Kouyou. 
-Posłuchaj... Może jestem młoda i się nie znam, ale wiem jedno. Nie jesteś jego typem kobiety, ale pasujecie do siebie. A On potrzebuje kobiety z charakterem i chyba za to Cię pokochał... 
-Przestaniecie mi wmawiać, że mnie kocha? -Anett jej przerwała, uciekając wzrokiem. Zaciskając wargi, zastanawiała się, co powinna jej odpowiedzieć.  
-Ja też tego nie rozumiem, ale poznałam Cię wczoraj bliżej i wiesz co? Bierz się za niego, bo kolejnej takiej jak Miko u jego boku nie wytrzymam. -Temari delikatnie się uśmiechnęła, upijając łyk wody. Anett wyjęła telefon z kieszeni spodni by sprawdzić godzinę. 
-Na mnie czas, może uda mi się zdrzemnąć przed wywiadem. Błagam, nie mów mu, że zostałam. -Anett spojrzała błagalnie na dziewczynę po czym wróciła do salonu po swoje rzeczy, a po chwili opuściła dom gitarzysty. 

           Ayuko udało się umówić do lekarza jeszcze tego dnia, ale nie miała za dużo czasu. Razem z Yutaką nie musieli iść do studia, więc kobieta musiała sporo kombinować, by nie wygadać się mężowi, gdzie i po co idzie. Nie tylko Anett od razu coś podejrzewała, ale Kai również przyglądając się Ayuko z dnia na dzień, miał coraz więcej podejrzeń na temat stanu jej zdrowia. 
-Kochanie, przecież Cię podwiozę, do wieczora mam wolne. -Stwierdził perkusista, obejmując kobietę od tyłu. Dobrze, że Kai nie widział jej niezadowolonej miny. Pokręciła przecząco głową.  
-Niee, odpocznij. Dam sobie radę. -Kobieta odwróciła się w jego stronę z delikatnym uśmiechem na twarzy. 
-Kochanie, chyba coś mi się należy za doradzanie pewnemu gitarzyście. -Kai się zaśmiał, obserwując, jak kobieta powoli się od niego odsunęła. 
-Dziękuje, że tak walczysz o tą dwójkę, by Uruha się znowu nie pogubił, ale się śpieszę. -Ayuko spojrzała mu w oczy, po czym delikatnie ucałowała jego policzek. Szybko uwolniła się z jego objęcia i udała się do wyjścia. 
-Dadzą sobie radę bez Ciebie przecież. -Rzucił Yutaka idąc za nią, ale zanim zdążył znaleźć się w przedpokoju, Ayuko już wyszła. 

           Gdy się obudził, nie rozumiał co się stało. Przecież siedział obok Anett, a nagle obudził się w swoim łóżku, sam i raczej nie urwał mu się film. Gdy powoli zwlekł się z łóżka, zorientował się, że nadal był w wczorajszych ubraniach.  
-No nie gadaj... -Warknął pod nosem, gdy zrozumiał, że zmęczenie po kilku nieprzespanych nocach i alkohol sprawiły, że po prostu zasnął, sam nie wiedział, kiedy.  
Nie miał zbyt wiele czasu, więc od razu skierował się do łazienki pod prysznic, a gdy po doprowadzeniu się do porządku zaszedł do kuchni, zastał nucącą Temari. 
-Asami, ciszej, błagam. -Warknął, mrużąc oczy, a dziewczyna podała mu szklankę wody. 
-Przyzwyczaiłam się raczej jak mówią mi Temari. -Brunetka uśmiechnęła się wrednie, obserwując, jak gitarzysta opróżnił szklankę w kilka sekund.  
-Wybacz. -Kouyou westchnął, spoglądając na córkę. -Głowa mi pęka, a za trzy godziny wywiad. - Westchnął ponownie, zaglądając do półpustej lodówki. -Zakupy, o tym zapomniałem. -Warknął pod nosem. Nagle spojrzał w stronę dziewczyny, robiąc duże oczy. 
-Nie patrz tak na mnie, nie miałam, kiedy. -Brunetka wzruszyła ramionami, opierając się o kuchenny blat. 
-Nie, nie o to chodzi. Spotkałaś Anett? Znaczy, jak wróciłaś w nocy. -Słuchając słów starszego, dziewczyna znowu usłyszała w myślach prośbę szatynki. Nie była pewna, czy powinna kłamać, ale może nie warto robić mu nadziei.  
-Nie. Jak wróciłam, nikogo nie było. -Odpowiedziała z powagą w głosie, byle by Uruha nie rozpoznał, że kłamie.  
-To chyba mi się śniło, że przyszła. Może to i lepiej, nie wyszedłem na dupka, zasypiając na samym początku rozmowy. -Uruha natychmiast posmutniał, ponownie kierując swój wzrok we wnętrze lodówki. 
-Być była. Zapomniała bluzy. Najwyraźniej odeskortowała Cię do łóżka i poszła. Co miała robić tutaj całą noc. -Temari dopiero teraz o tym pomyślała. Przecież skoro Kouyou spał, to dlaczego Anett została? Mogła wyjść w każdej chwili.  
-No to świetnie, już nie mam szans. - Mężczyzna zagryzł wargę. Gdyby wiedział, że te kilka telefonów sprawi, że kobieta przyjedzie... 
-Masz i nawet mam pomysł. -Uśmiech na twarzy Temari się powiększył.  
-Próbowałem, za każdym razem nie wychodzi. Lepiej jak odpuszczę.  
-Ty chcesz się teraz poddać? Tato, nie poznaje Cię. -Oboje po tych słowach stali przez chwilę w zaskoczeniu. Temari wiedziała, że nie musi, ani nigdy nie czuła presji, by nazywać Kouyou swoim tatą, ale to słowo wyszło automatycznie z jej ust. Fakt, znała go od niedawna i od kiedy mieszkali razem starała się traktować go jako przyjaciela, ale z dnia na dzień coraz bardziej czuła, że naprawdę jest jego córką. Kouyou delikatnie się uśmiechnął. Nie spodziewał się, że dziewczyna kiedykolwiek użyje tego słowa w stosunku do niego. 
-Dobra, to co to za pomysł? - Gitarzysta lekko przechylił głowę w bok, unosząc brew. Może powinien jej posłuchać? Temari natychmiast chwyciła za telefon, wyszukując czegoś. 
-O jest. -Rzuciła, pokazując mężczyźnie sukienkę. -Wyglądała w niej cudownie. I na Ciebie to raczej by zadziałało... -Dziewczyna cicho się zaśmiała, przypominając sobie te jego maślane oczka, które robił za każdym razem myśląc o kobiecie.  
-Temari, jak ty coś wymyślisz. Nie wiem czy to dobry pomysł. -Uruha przewrócił oczami. Chociaż sam by nie wpadł na taki pomysł, aczkolwiek znał Anett.  
-To jest genialny pomysł. Odpowiednia oprawa i jest twoja. -Mężczyzna miał wrażenie, że Temari podeszła do tematu z zbyt dużym zaangażowaniem. Pomyślał chwilę, przyglądając się brunetce, po czym spojrzał na zegarek.  
-Nie mam czasu latać po sklepach, zaraz muszę wychodzić. Pomożesz? -Doskonale wiedział, że sam nie da rady, a jeszcze nie wiedział, jaki dziewczyna miała plan. 
-Dawaj tylko kartę. Ty zrobisz tylko jedną małą rzecz. -Odpowiedziała młoda, z wielkim bananem na twarzy. 

          W studiu czekali już tylko na przybycie gitarzysty. Takanori starał się uspokoić zestresowaną wokalistkę, jednak na marne. Kobieta chodziła w kółko, starając się jakoś przygotować, jednak... Mimo dwóch miesięcy przygotowywania się z Takanorim do wywiadów, nie była pewna, jak jej pójdzie.  
-Anett, spokojnie. Przecież Cię tam nie zjedzą. No chyba, że Uruha. -Ruki się zaśmiał, gdyż w ostatnim zdaniu po prostu zażartował. Jednak, mimo, że Anett zrozumiała żart, nie była zadowolona. Spojrzała kątem oka w stronę wokalisty z miną pt. “No chyba sobie ze mnie jaja robisz” i postanowiła nie odpowiadać. Akurat zjawił się sam Kouyou w towarzystwie Takao.  
-Anett, jak dobrze, że już jesteś. -Zawołał wesoło młodszy brunet, witając się z szatynką. -Cicho tu było bez Ciebie. -Dodał, odsuwając się od niej. Kouyou po cichym “cześć” zamilkł. Patrzył na Anett, mając ochotę zapaść się pod ziemię. Miał ze sobą jej bluzę, jednak obecność Takanoriego i Takao krzyżowała jego plany. Chociaż niekoniecznie.  
-Dobra, jedźcie, bo się spóźnicie. -Rzucił Ruki, wracając do pracy nad jakimś kolejnym projektem.  
-Taa, masz rację. -Anett chwyciła za swoją torbę i kurtę, po czym mijając Kouyou, po prostu wyszła.  
          Takao od razu wyczuł napiętą atmosferę między muzykami, a w samochodzie oboje milczeli. Nie wiedział, czy coś się między nimi ponownie wydarzyło, czy znowu grają w tą swoją grę, Mimo wszystko, wiedział, że ta dwójka ma się ku sobie, tylko nie miał pojęcia, czy powinien się mieszać w ich relację. Czy Kai, Ruki, Reita, Ayuko i Temari nie wystarczą, by zakończyć ich zabawę w kotka i myszkę? A może to nie Anett była powodem rozpadu związku jego kuzyna z Miko. 

           Anett nawet nie spostrzegła, kiedy wywiad się skończył. Wychodząc z budynku radia, odetchnęła z ulgą, ale było coś o czym nie miała zielonego pojęcia. A konkretnie, że Takao postanowił przyłączyć się do zabawy pt. “Anett i Kouyou muszą być razem za wszelką cenę”, no i oczywiście miał ochotę wygrać pewien zakład.  
-Wiecie, jest problem. Mino dzwoniła w międzyczasie i muszę jak najszybciej wracać. Dacie sobie radę, tylko się nie pozabijajcie. -Rzucił młody brunet, szybko znikając między samochodami na parkingu. Kouyou i Anett stali chwilę w miejscu, zanim jego słowa do nich dotarły. W tym czasie Takao zdążył odjechać. Oboje spojrzeli na siebie, kiedy dotarło do nich, że przyjechali tutaj JEGO samochodem. 
-Cholera. -Anett pokręciła głową, próbując nie wybuchnąć śmiechem. Szybko spojrzała na zegarek, wiedząc, że powrót o tej porze komunikacją może być... Ciężki? W sumie nie była pewna, jak w Japonii dokładnie to wygląda. Zawsze poruszała się czyimś samochodem bądź taksówkami. Postanowiła jednak skorzystać z okazji i urządzić sobie dłuższy spacer. Ku jej niezadowoleniu, Kouyou postanowił ją odprowadzić, chociaż szatynka wolałaby mieć czas na zebranie swoich nadal poplątanych myśli.  
-A tak w ogóle, świetnie Ci poszło. -Stwierdził Uruha z uśmiechem na twarzy, po jakiś 20 minutach milczenia. Anett zatrzymała się nagle i spojrzała w jego stronę. 
-Kouyou, naprawdę myślisz, że po tym wszystkim będzie tak jak było? Daruj sobie. -Wokalistka pokręciła głową w zrezygnowaniu i ruszyła dalej. Uruha stał przez kilka sekund nieruchomo, po czym zaraz złapał ją za rękę, przyciągając do siebie. Anett odwróciła się w jego stronę, czując, że mężczyzna nie miał zamiaru puszczać jej ręki. Kouyou uśmiechnął się delikatnie, przyglądając się jej zmarzniętej twarzy. Kiedy płatek śniegu spoczął na jej policzku, delikatnie powiódł po nim dłonią, odgarniając kosmyki jej brązowo-srebrnych włosów z twarzy. Wiedział, że nie powinien, w końcu znajdowali się w centrum miasta, ale było w tej kobiecie coś takiego, że nie był w stanie się powstrzymać, nie spodziewając się nawet, jak bardzo za tym tęsknił. Nie wiedząc, czego tym razem może się spodziewać, pocałował ją. Do Anett nie do końca docierało to, co się właśnie działo. Instynktownie odwzajemniła jego pocałunek. Mimo, że tym razem był krótki, dla niej oznaczał wiele. 
-Kyu... -Szepnęła szatynka, powoli się od niego odsuwając. Od razu uciekła wzrokiem w bok. 

           Wiedziała, że po prostu uciekła, ale nie była w stanie spojrzeć mu w twarz... Nie po tym wszystkim. Nie chciała nawet widzieć jego wyrazu twarzy, gdy po prostu się odwróciła i ruszyła w swoją stronę. Już jej nie zatrzymywał, nawet za nią nie poszedł.  
Dopiero kiedy przekroczyła próg mieszkania, zorientowała się, jak to miejsce podczas jej nieobecności się zmieniło. Beżowe ściany w salonie ustąpiły jasnym odcieniom granatu, a starannie dobrane meble w odcieniach szarości sprawiały, że pomieszczenie nie wydawało się takie małe. Jako że wcześniej tam nie zaglądała, pewnie rozchyliła drzwi do sypialni, przeżywając niemałe zaskoczenie. Prawie wszystko co znała z tego pomieszczenia, zniknęło. Po staremu została jedynie wbudowana szafa, którą nie bez powodu nazywała Narnią. Na ścianach nadal widniały kremowe kolory, jednak o kilka tonów ciemniejsze, porównywalne do koloru kawy, a na głównej ścianie, pod którą stało łóżko, położony był jasny kamień. Łóżko też się zmieniło. Anett podchodząc do wielkiego “łoża” otoczonego, zwisającym z sufitu baldachimem, zastanawiała się, czy zajmujący ten pokój Kris się przypadkiem nie utopi w miękkim materacu. Nie mogła się powstrzymać, by nie opaść swobodnie na łóżko. Miała wrażenie, jakby upadła na mięciutkim puchu. Zamknęła na chwilę oczy, a gdy je otworzyła, zauważyła, że również sufit otrzymał kilka dodatków. W dzień nie było tego widać, jedynie jasna farba lekko się odbijała od promieni słonecznych. Anett szybko wstała, zasłaniając rolety by w pokoju nastał mrok, a na suficie rozjaśniły się różnej wielkości gwiazdy, imitujące nocne niebo.  
-Kogoś tutaj fantazja poniosła. -Zaśmiała się pod nosem. W pokoju znajdowało się jeszcze kilka mebli, takich jak komoda czy stoliki nocne przy łóżku. Anett zaraz zorientowała się jakie krocie gitarzysta musiał zapłacić za takie cuda i to nie było robione dla Krisa, tylko dla mniej. Znała Kouyou na tyle, żeby wiedzieć, że ten nie wydałby takich pieniędzy na coś, z czego nie skorzysta. “A to parszywy...” Pomyślała, zaciskając wargi. Wychodząc z pokoju, zasunęła za sobą drzwi i dopiero teraz zauważyła na szklanym stoliku paczkę. Nie było jej tam, kiedy wychodziła. Niepewnie podeszła i wzięła pakunek do rąk. “No to chyba nie bomba, co nie?” pomyślała, otwierając kartonowe opakowanie, a jej oczom ukazał się czerwony materiał, kolejne małe pudełeczko, z takich jak na biżuterię i kartka. Po charakterze pisma, domyśliła się, że to prezent od Kouyou. 
 
“Mam nadzieję Cię dzisiaj w tym zobaczyć.  

                                                                           ~K. “ 

 Po przeczytaniu, szybko chwyciła za złożony materiał, który okazał się być sukienką, którą przymierzała dzień wcześniej. Od razu wiedziała, że Temari maczała w tym swoje młode paluszki, aczkolwiek otwierając pudełeczko przeżyła kolejne zaskoczenie i tym razem Temari nie mogła być w to zamieszana, to musiało powstać wcześniej na specjalne zamówienie. W pudełeczku znajdował się srebrny łańcuszek z wisiorkiem, chociaż nie. Po chwili przyglądania się temu cudu, odkryła, że to było białe złoto. Wisiorek miał kształt kostki do gitary, z wyrytymi znakami “悪魔”*. Tylko jak Uruha wpadł na ten pomysł, tego już nie wiedziała.  
Nie była pewna, czy powinna ubierać tą sukienkę na bankiet, ale postanowiła zostawić te rozmyślania na później. Swój pokój widziała, nic się w nim nie zmieniło, poza tym, że ktoś tam posprzątał. Kuchnia kolorystycznie się nie zmieniła jako jedyna. Zmienił się jedynie układ szafek i tym podobnych, sprawiając, że w kuchni było teraz więcej miejsca. Szatynka spojrzała na zegarek, uzmysławiając sobie, że coraz mniej czasu jej zostało do przybycia Ayuko. Zebrała swoje, potrzebne rzeczy i udała się do łazienki. Jakim cudem to pomieszczenie stało się tak ogromne i wszystko się pomieściło... Nie miała zielonego pojęcia. Szmaragdowo-białe kafelki i złote akcenty oraz dodatki dodały bogactwa temu królestwu. Zaraz w oczy rzuciła się jej ogromna wanna z hydromasażem.  
-Pewnie podgrzewania wody też sobie nie mogłeś darować. -Po raz kolejny się zaśmiała oglądając wannę, do której spokojne wejdą dwie osoby i jeszcze pewnie zostało by miejsce. Kabina prysznicowa również się znajdowała, jednak ta była zdecydowanie mniejsza od tej poprzedniej. 
Odkręciła wodę, by ta powoli zapełniała wannę, a jej uwagę przykuł pilot znajdujący się na umywalce. Przecież była tutaj wcześniej, że naprawdę nie zwróciła uwagi na te nowości. Zaczęła coś klikać na pilocie, szukając tego, co się zmienia. Dopiero po chwili jej się udało. Główna lampa się wyłączyła, a po ułamku sekundy po białym suficie rozległo się światło schowanych nad wanną ledów. Za pomocą pilota mogła spokojnie zmieniać kolor oświetlenia. “Dzięki za kradzież pomysłów Uruha”, pomyślała, śmiejąc się pod nosem.  

          Ułożyła się wygodnie w wannie. Ciepło wody i otaczająca ją, pachnąca piana od razu ją zrelaksowały. Zmrużyła powieki i ponownie poczuła na swoich wargach jego pocałunek. Tak bardzo chciała być blisko niego. Ale chwila, kiedy to się stało? Pięć miesięcy wcześniej, kiedy przyleciała do Tokyo nie chciała czuć, nie chciała cierpieć z miłości. Wręcz nie była w stanie pokochać kogokolwiek, a nawet nie zauważyła, kiedy zakochała się w gitarzyście. Cały ten czas odrzucała to uczucie, które z każdym dniem stawało się silniejsze, a Ona cały ten czas cierpiała. Nawet w trakcie tego krótkiego pocałunku. Po prostu tego nie chciała. Ale skoro cały ten czas wiedziała, co do niego czuje, dlaczego dopiero teraz tak naprawdę to do niej dotarło.  
Podczas tej relaksującej kąpieli jeszcze wiele myśli ją nawiedziło. Szczególnie zachowanie jej siostry, gdy Akuma wróciła do Polski oraz plotki jakie roznosiła na temat młodej wokalistki. Fakt, że Uruha nazwał ją dziwką jej tak nie zranił, jak wiadomość o tym, że Sylwia rozpowiadała dookoła jakieś zmyślone historie, że Anett naprawdę jest dziwką, a pracę w zespole dostała przez łóżko. Mimo, że starsza z sióstr wiedziała, jaka była prawda, Anett odebrała to jako swego rodzaju zemstę. Jak dobrze, że nikt za bardzo nie uwierzył w te plotki. Jakby to dotarło do fanów, mogłoby się zrobić ciekawie.  
          W momencie, gdy chwyciła za balsam do ciała, usłyszała dzwonek do drzwi. “Ayuko...” Pomyślała szatynka i nakładając na siebie szlafrok poszła otworzyć asystentce. Gdy otworzyła drzwi, ku jej zaskoczeniu nie spotkała nikogo. Dopiero gdy spojrzała w dół zauważyła leżący pod drzwiami bukiet czerwonych róż. Powoli je podniosła i szybko wróciła do mieszkania. Zaraz zauważyła karteczkę z napisem “Przepraszam”. Kolejny raz z jej ust wydobył się cichy chichot. Przecież miała nie robić sobie nadziei, a gitarzysta robił wszystko, by Anett wpadła sidła miłości. Szybko znalazła jakiś wazon, stawiając kwiaty w salonie i wróciła do łazienki. Gdy po jakimś czasie ponownie usłyszała dzwonek do drzwi, była pewna, że to musiała być Ayuko i się nie pomyliła.  
-Zaraz zrobimy Cię na bóstwo. -Rzuciła brunetka, wchodząc do mieszkania. Zaraz zauważyła róże na stoliku. -O! Widzę, że walentynki Ci się udały. -Dopiero po tych słowach kobiety Anett sobie o czymś przypomniała. Na krótko uciekła wzrokiem, nie wierząc, że zapomniała. 
-Nie, to nie tak. -Rzuciła szybko szatynka. -A tak w ogóle, to wszystkiego najlepszego Ayuko. - Anett spokojnie ją przytuliła, a Ayuko przez chwilę zaskoczona, odwzajemniła uścisk.  
-Teraz sobie przypomniałaś, prawda? -Ayuko się zaśmiała pod nosem, widząc reakcję wokalistki.  
-Ogólnie pamiętałam, ale przez to zamieszanie z wyjazdem, a potem wywiadem... Nic dla Ciebie nie mam, przepraszam. -Anett opuściła głowę okazując przed kobietą skruchę.  
-Wybaczę Ci, jak mi powiesz o co chodzi z tymi kwiatami, no i jak Ci poszło wczoraj z Uruhą. -Na twarzy asystentki pojawił się uśmiech.  
-Nie poszło. -Zaczęła Anett. -Mieliśmy pogadać, ale Kouyou natychmiast zasnął, wiem, jak to brzmi. A dzisiaj po wywiadzie mnie pocałował i o to chodzi z tymi kwiatami, chyba. -Szatynka zacisnęła wargi w cienką kreskę.  
-Chyba? -Dopytała asystentka. 
-Jest napisane tylko “przepraszam”, żadnej informacji od kogo, a znalazłam je pod drzwiami chwilę przed tym, zanim przyszłaś. -Anett wzruszyła ramionami, udając się do łazienki. 
-Czyli to na pewno od niego. -Stwierdziła Ayuko, oglądając kwiaty. Zaraz zauważyła czerwoną sukienkę, leżącą na kanapie. -Jednak ją kupiłaś! -Zawołała, biorąc sukienkę w swoje ręce. 
-Nie, to też Kouyou. -Rzuciła jakby od niechcenia Anett, opierając się o framugę łazienkowych drzwi i wcierając krem do rąk. -Chyba za dużo mu płacicie.  
-Każda inna skakała by z radości z takiego prezentu z jego strony, tym bardziej, że On bez powodu nie robi takich rzeczy. Założysz ją, prawda? -Na pytanie brunetki, mina Anett lekko się skrzywiła. Przez fakt, że dzień wcześniej miała rozpuszczone włosy, kobiety nie zauważyły niezbyt udanego tatuażu, zdobiącego jej skórę tuż nad łopatką.  
-Nie wiem, jeszcze się zastanawiam. -Szatynka uciekła wzrokiem, wiedząc, że jej odpowiedź nie zadowoli asystentki.  
-Nie masz się nad czym zastanawiać moja droga. Zależy Ci na nim, a ja mam przeczucie, że wkrótce skończy się ta wasza zabawa w kotka i myszkę. -Brunetka śmiejąc się, wepchnęła szatynkę do łazienki, by pomóc jej w przygotowaniach do tej jakże ważnej imprezy. 
          Ayuko przeglądała kosmetyki wokalistki, szukając pasującej do makijażu i kreacji szminki. Że kobieta może mieć tyle szminek w różnych odcieniach czerwieni.  
-Daj tą. -Rzuciła Anett, chwytając w dłoń ciemną szminkę, podchodzącą pod purpurę. Kiedy wokalistka odwróciła się w stronę lustra, by nałożyć kolor na swoje wargi, Ayuko zauważyła coś na jej plecach. Opuszczone ramiona doskonale zasłaniały jej tatuaż z logiem Heresy, jednak Ayuko nie wiedziała, że ma ich więcej. 
-A, ku, ma. -Przeczytała powoli napis w hiraganie, a Anett od razu się odwróciła. 
-Ej! Właśnie dlatego nie chciałam jej zakładać. Ten tatuaż to... Taka imprezowa wpadka. -Anett zaraz się roześmiała na samo wspomnienie, gdy na imprezie, gdzie była jej przyjaciółka, Kris chciał wypróbować nową maszynkę do tatuażu ich znajomych, no, ale Kris talentu do rysowania na czyjeś skórze nigdy nie miał.  
-A co? Zaliczyłaś zgona? -Ayuko się zdziwiła, wiedząc, że wokalistka miała mocną głowę. 
-Nie, przyjaciółka mnie podpuściła, że to dobre miejsce na jakikolwiek tatuaż, a Kris dorwał maszynkę... No a ja byłam zbyt pijana, żeby się sprzeciwiać. -Anett nerwowo podrapała się pod głowie.  
-Dobra, zaraz rozpuścimy te twoje loki i może nikt nie zauważy. Ale przyznaje, że to słodkie. -Ayuko się uśmiechnęła, patrząc na wokalistkę, która w czerwonej kreacji i makijażu wyglądała wręcz bajecznie. Nawet przez chwilę poczuła nutkę zazdrości. 

           Gdy zbliżał się wieczór, Kai odebrał obie kobiety z mieszkania wokalistki i od razu udali się do wytwórni. Yutaka gdy tylko zobaczył szatynkę nie mógł się powstrzymać, żeby nie zagwizdać, od razu rzucając komentarz dotyczący Uruhy.  
Na miejscu było już pełno gości, wraz z prasą i fotografami, którzy blaskiem fleszy wszystkich oślepiali. Kiedy udało im się dostać do na odpowiednie piętro, zaraz podeszła do nich Miko, a właściwie, do Anett. 
-Musimy pogadać. -Rzuciła szybko blondynka, uniemożliwiając wokalistce odebrania swoich rzeczy z rąk Ayuko. Szybko złapała ją za rękę i pociągnęła wgłąb korytarza, gdzie goście nie mieli dostępu. Zaraz weszły do jednego z pomieszczeń, z tego co Anett się orientowała, była to sala konferencyjna, ale Miko nawet nie włączyła światła. Za to od razu podeszła do drzwi prowadzących na taras, które otworzyła, skarżąc się na gorąc.  
-Trzeba było tak nie biec, zaraz coś nas złapie. -Anett bez namysłu podeszła do otwartych na oścież drzwi, by je chociaż przymknąć, ale nie spodziewała się podstępu.  
-Pomyśl dwa razy, zanim po raz kolejny się do niego zbliżysz. -Blondynka szybko wypchnęła Anett na taras. Anett zanim się zorientowała, co się właśnie stało, obserwowała, jak Miko zamknęła drzwi i wyszła. Za chwilę wokalistkę uderzył mróz panujący na zewnątrz. Cholera, że nie zdążyła wziąć od Ayuko torebki, którą jej podała, gdy kolejni z prasy zażyczyli sobie jej zdjęć. No i oczywiście jak to na takich tarasach czy balkonach bywa, drzwi można było tworzyć tylko od środka budynku. 

________________
*Akuma

Witam. Kolejny rozdział za nami, a ja wprowadzam kolejne zmiany, by poznać wasze opinie. Oczywiście jak zawsze czekam z niecierpliwością na wasze komentarze, ale postanowiłam coś zmienić.
Zdecydowałam, że od czasu do czasu stworzę dla was ankietę, żebyście mogli zagłosować za tym, czy coś ma się wydarzyć itp. (Może nawet co rozdział będzie jakaś ankieta, a co!) 
Na początek, w trakcie planowania drugiego sezonu natrafiłam na mały dylemat, związany z "rocznicą" zespołu i to zainspirowało mnie do stworzenia ankiety.
Swoje głosy zostawiajcie tutaj: ANKIETA

Na wasze odpowiedzi czekam do 10 listopada :)
Do następnego :3

3 paź 2020

Rozdział 21

 Rozdział 21: 

           -...W końcu nastał dzień, na który fani zespołu the GazettE tak długo czekali. Nowa płyta już w sprzedaży, jednak każdy jest ciekawy nowej wokalistki, która pojawiła się... -Nagle ekran telewizora zgasł. 
-Od teraz nie mam życia, prawda? -Zapytała szatynka, spoglądając spode łba na blondyna. 
-Taka cena sławy moja droga. -Zaśmiał się Takanori. -Wiem, że przyleciałaś w nocy, ale trzeba się zbierać do studia. -Dodał, obserwując jak Anett powoli wstała z kanapy, rozciągając się. 
-Jak muszę. -Odpowiedziała szatynka, zasłaniając dłonią ziewnięcie.  
-Dopiero jutro masz wywiad, ale każdy chce zobaczyć Cię całą i zdrową, dzisiaj. -Takanori w odpowiedzi dostał jedynie machnięcie ręką ze strony wokalistki, która chwyciła swoją kurtkę.  
-A Kouyou? -Zapytała niczym małe dziecko, jednak w jej oczach był strach. Anett dobrze wiedziała, że znowu będzie go widywać codziennie, w końcu pracują razem. Jednak starała się opóźnić, jak mogła spotkanie z gitarzystą. 
-Oczywiście, że będzie. Ale pewnie też za tobą tęsknił... 
-Ale ja wcale za nim nie tęsknie! -Wokalistka szybko zaprzeczyła, przerywając Rukiemu dalszą wypowiedź. Ten jedynie się zaśmiał i po chwili oboje w końcu wyszli. 

           W studiu każdy czekał na przyjazd Anett. Każdy w tym oczekiwaniu zajął się swoją pracą, poza Kouyou. Gitarzysta nerwowo chodził przy oknie, z którego widać było parking. Miał ochotę po prostu zwiać. Nie wiedział czego może się spodziewać ze strony szatynki, w dodatku Miko. Miał wrażenie, że od kiedy powiedział jej o zdradzie, blondynka zaczęła coś kombinować.  
W zamyśleniu nawet nie zwrócił uwagi, kiedy do środka weszła dwójka wokalistów. Pozostali szybko się podnieśli z siedzeń witając się z Anett i przytulając ją na przywitanie.  
-Taa, cześć. -Rzucił Kouyou, machając ręką i zabierając swoją torbę po prostu wyszedł. Nie wytrzymał. Nie był w stanie stanąć z nią twarzą w twarz. 
Anett jedynie spojrzała za gitarzystą i na krótką chwilę posmutniała. Jednak szybko głos basisty odgonił jej myśli i szybko schowała smutek za uśmiechniętą maską. Takanori miał rację. Nikt nawet sobie nie wyobrażał, jak tęskniła za gitarzystą.  
-Młoda, ale nie znikaj już na tak długo. -Akira podszedł bliżej i spokojnie przytulił wokalistkę. 
-Nie, już chyba nie. -Odpowiedziała szatynka, odwzajemniając uścisk. Po chwili rozejrzała się po reszcie z udawanym uśmiechem na twarzy. -No co tak patrzycie? Może weźmiemy się do pracy? -Dodała, chcąc w końcu się za coś zabrać, byle by nie myśleć.  
-Co to, to nie. -Nagle usłyszała za sobą Ayuko. -Dzisiaj Cię porywam, żeby przygotować Cię na jutro. I nie chodzi mi o wywiad. -Dodała asystentka z uśmiechem na twarzy. Szybko chwyciła Anett za rękę wyciągając ją na korytarz. 
-O co Ci chodzi z tym jutrem? Poza tym, że nie miałaś z kim wysłać mnie na ten wywiad, co? -Kobieta patrzyła pytająco na brunetkę.  
-Z Uruhą dobrze dacie sobie radę, a jutro jest bankiet. Zapomniałaś o świętowaniu wydania płyty w nowym składzie? -Ayuko przyglądała się wokalistce.  
-Wybacz, miałam dużo na głowie przed wyjazdem. A co do Uruhy to... Naprawdę musiało paść na niego? On nie chce mnie widzieć. -Anett w końcu przestała udawać, a na jej twarzy pojawił się smutek. Ayuko szybko zrozumiała co wokalistce chodzi po głowie. 
-Jest idiotą, zakochanym idiotą. -Asystentka uniosła lekko kącik ust ku górze, widząc reakcję dziewczyny. 

          Ayuko miała zaplanowany dzień wraz z Anett i Temari, jednak tuż przy wyjściu przyczepiła się do nich Miko. Z młodą brunetką kobiety spotkały się na miejscu.  
Od kiedy tylko przyleciała, męczyły ją wspomnienia. Mimo, że mieszkanie się zmieniło, cały czas miała przed oczami chwile spędzone z gitarzystą. Nawet tuż po wejściu do centrum handlowego uderzyły ją wspomnienia, gdy Uruha wyciągał ją na przymusowe zakupy.  
Asystentka szybko zauważyła, że Anett idzie za nimi, z grobową miną na twarzy. Temari i Miko kazała iść już do sklepu, a sama podeszła do wokalistki. 
-Anett, co się dzieje? Chyba nie chodzi o to, co powiedziałam w studiu. -Brunetka spojrzała zmartwiona na Anett.  
-Nie. On tylko rzucił krótkie “cześć” i wyszedł, to zabolało. W dodatku każde miejsce wywołuje wspomnienia z czasów, jak się dogadywaliśmy, o mieszkaniu nie wspomnę. -Anett na koniec cicho westchnęła. Nie przyznawała się do tego, że przeczytała wiadomość od niego, a o zerwaniu, oficjalnie dowiedziała się od Takanoriego kilka dni później.   
-Uważam, że powinniście porozmawiać. -Ayuko zatrzymała się, stając przed szatynką. -Wiem, On nie chce, ale nie po to uparłam się, żeby wysłać was razem na ten wywiad. Albo w końcu się dogadacie, albo o nim po prostu zapomnij. 
-A ty potrafiłabyś tak po prostu zapomnieć Kai’a? -Rzuciła wokalistka z złością w głosie. Ayuko uciekła wzrokiem w bok, wiedząc, co kobieta ma na myśli i udały się do sklepu.  

           Kolejny sklep, kolejne przymierzane przez kobiety sukienki. Anett przyłączyła się do przymierzania, mimo, że nie miała zamiaru niczego kupować. Nie czekała do ostatniej chwili, by przygotować się do wieczoru następnego dnia.  
Szatynka właśnie przymierzała, czerwoną, długą do kolan sukienkę, chociaż tył był trochę dłuższy. Kobieta obróciła się, obserwując ruch spodu wykonanego z tiulu. Miko po raz kolejny zaczęła krytykować wygląd wokalistki, co ponownie zdziwiło Temari, ponieważ uważała, że ta sukienka najlepiej pasowała do Anett. 
-Temari... Miko chodzi tylko o to, że twój ojciec ją zdradził ze mną. -Powiedziała szatynka odwracając się tyłem do lustra, a zarazem przodem do towarzyszek. Dopiero po minie blondynki, dotarło do niej, że Miko o niczym nie wiedziała. -Nie powiedział Ci? -Zapytała, po czym cicho się zaśmiała. -Byliście zaręczeni, a On nie powiedział Ci, że ma córkę?  
-A ty niby skąd o tym wiesz? -Miko obserwowała roześmianą Anett, czując rosnące upokorzenie. Zacisnęła mocno wargi, przeklinając gitarzystę w myślach. Każda sekunda w tej chwili trwała dla niej w nieskończoność, a każdy dźwięk śmiechu wokalistki doprowadzał ją do furii.  
-Od niego. -Anett zbliżyła się do blondynki. -Powiedział mi, kiedy zastanawiał się, co ma robić. Ale ty przecież o niczym nie wiesz, nie znasz tej historii...  
-Anett! -Krzyknęła Ayuko, przerywając szatynce. Wiedziała, że Akuma miała teraz idealną okazję do zemsty na Miko, ale wolała, by kobiety nie zaczęły się na sobie wyżywać w miejscu publicznym. Anett spojrzała na asystentkę i przewróciła oczami, rzucając krótkie “No dobra” pod nosem. 
-Ari... 
-Miko, powstrzymałam Anett tylko dlatego, że są tu inni ludzie. Ale ma rację. Byliście zaręczeni, a Kouyou nie miał do Ciebie takiego zaufania, żeby powiedzieć Ci prawdę. To powinno dać Ci do myślenia, kto naprawdę jest winny. -Słowa brunetki sprawiły, że Miko zebrała swoje rzeczy i bez słowa, gniewnym krokiem wyszła.  
-Jak jesteście razem, jesteście okrutne. -Powiedziała Temari z uśmiechem na twarzy. Dziewczyna nie przepadała za Miko i nikomu się nie przyznała, ale kiedy Kouyou powiedział jej o ich rozstaniu, to skakała z radości. Jej niedoszła “macocha” denerwowała ją głównie tym, że albo przyklejała się do gitarzysty, albo wtrącała się w jej plany z Ayuko od kiedy tylko poznała resztę załogi the GazettE. Młoda dziewczyna nie wiedziała również o tym, co wydarzyło się między Anett, a Kouyou, ale od kiedy zobaczyła wokalistkę po raz pierwszy raz w kawiarni, od razu zauważyła ten konkretny wzrok Uruhy, który pojawiał się za każdym razem, gdy tylko ktoś w jego otoczeniu o niej wspominał.  
-Zasłużyła sobie, jeszcze zanim byli razem. -Rzuciła Ayuko, po czym przyjrzała się wokalistce, która nadal się nie przebrała. -Pasuje Ci ta sukienka. Powinnaś w niej się pojawić. 
-Po pierwsze, nie stać mnie jeszcze. -Odpowiedziała szatynka pokazując asystentce metkę. -Po drugie, fakt, mi też się podoba, ale już coś na jutro mam... 

           Zachowanie mężczyzny nie spodobało mu się. Wiedząc, że jego żona wróci dopiero późnym wieczorem, postanowił nawiedzić gitarzystę w jego domu. Byli już kilka godzin po pracy, jednak nie chciał poruszać tego tematu przy reszcie zespołu.  
Gdy zadzwonił do drzwi, nie czekał długo, słysząc charakterystyczny dźwięk automatycznego zamka. Zaśmiał się pod nosem, myśląc, że Kouyou nawet nie chciało się zejść na dół by otworzyć mu drzwi.  
Szybko pokonał schody na górę, zastając gitarzystę w salonie.  
-Tylko mi nie mów, że wracamy do studia. -Rzucił Uruha, brzdąkając na gitarze.  
-Co to miało być rano? -Yutaka stanął przed gitarzystą, opierając dłonie na swoich biodrach. Kouyou cicho westchnął, odkładając gitarę, a perkusista usiadł obok niego. 
-Nie mogłem. Ostatni tydzień myślałem nad tym, co będzie, jak Anett wróci. Ale jak ją zobaczyłem to stchórzyłem. Co niby miałem jej powiedzieć? Pewnie poza zespołem, nie chce mieć nic ze mną nic wspólnego.  
-Uruha, zanim się zapędzisz... -Przerwał mu perkusista. -Widziałem jej minę, kiedy wyszedłeś i była smutna. Nie powiedziała tego, ale mam wrażenie, że macie sobie wiele do wyjaśnienia, ale ty przecież o tym wiesz. 
-Wiem, ale nie potrafię. Tylko ją ranie. Nie powinna być z kimś takim jak ja. -Kouyou chwilowo schował twarz w dłoniach, głośno wzdychając.  
-Wykorzystaj jutrzejszy dzień. W dodatku wiesz co jest jutro. -Kai delikatnie się uśmiechnął, rozsiadając się. 
-Chodzi Ci o bankiet, czy o urodziny Ayuko? -Kouyou uniósł brew ku górze, zastanawiając się, co tak ucieszyło lidera. 
-14ty Lutego, stary... -Yutaka pokręcił głową z zrezygnowaniem. -Po wywiadzie będziesz miał kilka godzin luzu, a romantyzm jak zwykle będzie wisiał w powietrzu. Masz szansę, tylko tego nie spieprz. -Perkusista skierował wzrok na gitarzystę, patrząc na niego znad swoich okularów. 

           Młoda brunetka rozstała się z kobietami wieczorem, udając się na umówioną wcześniej imprezę. Anett wraz z Ayuko w końcu udały się do mieszkania wokalistki, chociaż ta po drodze zrobiła jeden mały przystanek, którym była apteka. Ayuko nie wiedziała, co chodziło wokalistce po głowie, dlatego, gdy minęły próg mieszkania i odłożyły torby z zakupami postanowiła zapytać. 
-A ty gorzej się czujesz, że odwiedzasz aptekę? -Zapytała brunetka.  
-Nie, ty mówiłaś, że ostatnio gorzej się czujesz. -Odpowiedziała szatynka, z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy. Zaraz sięgnęła do swojej torby i podała asystentce pudełko. -Pora to sprawdzić. 
-Test ciążowy? Zwariowałaś? Ludzie zaczynają Cię rozpoznawać. -Ayuko nie oburzyła się pomysłem Anett, tylko tym, że postanowiła to zrobić.  
-Najwyżej. Ludzie będą podejrzewać, że mogę być w ciąży z Takanorim. -Szatynka wzruszyła ramionami. -Tak, czytałam te komentarze na temat naszego niby romansu. -Anett się zaśmiała, nie spodziewając się słów asystentki. 
-A komentarze o twoim romansie z Uruhą? Fani są bardziej przekonani do tej wersji wydarzeń. -Ayuko uśmiechnęła się pod nosem, a Anett stanęła jak wryta.  
-Jeden, jedyny raz, nie musisz wypominać. Kubek i do łazienki. -Odpowiedziała Anett, dając Ayuko satysfakcję, że trafiła w jej uczucia. Przecież nie bez powodu lekko się poddenerwowała. 
          Kiedy brunetka wyszła z łazienki, Anett nie było w salonie. Kobieta uniosła brew i zaczęła się rozglądać, będąc pewną, że wokalistka nie wychodziła. Długo nie musiała jej szukać. Zastała Anett skuloną pod kuchenną szafką z otwartą już butelką wina, a po jej policzkach spływały łzy.  
-Młoda, ja nie chciałam... -Ayuko zaraz kucnęła obok niej, odgarniając kosmyki włosów z jej twarzy.  
-Byłam dla niego tylko zabawką, a teraz nawet nie chce mnie widzieć... -Wyszeptała Anett, a po swoich słowach upiła łyk wina prosto z butelki. Ayuko ujęła jej twarz w dłonie i skierowała w swoją stronę. 
-A jak wiem, że ty wiesz, że tak naprawdę On Cię kocha. Dlatego tak to przeżywasz, ale wiesz co? Masz dzisiaj swój szczęśliwy dzień. -Ayuko uśmiechnęła się delikatnie i ją przytuliła. 
-O czym ty mówisz? -Zapytała wokalistka, powoli odsuwając się od niej. Brunetka jedynie podała jej plastik, któremu Anett przyglądała się dłuższą chwilę. Zaraz jednak uśmiechnęła się od ucha do ucha. -Nie za szybko Pani Ta-na-be?  
-Przepraszam, ale my już jesteśmy po ślubie. -Ayuko cicho się zaśmiała.  
-Gratulacje. -Anett zaraz ją przytuliła. -Tylko... Kiedy mu o tym powiesz?  
-Najpierw się upewnię. Kai dostanie zawału, jak dowie się o dziecku. -Ayuko wręcz zasłoniła usta, nadal się śmiejąc. Anett powoli się podniosła i obie udały się do salonu. Tam wokalistka zauważyła, że jej telefon leżący na stoliku był włączony. Całkowicie zapomniała o tym, że w trakcie zakupów wyłączyła dźwięk. Szybko uchwyciła urządzenie w dłoń i sprawdziła. 
-Uruha do mnie dzwonił, pięć razy z rzędu. -Spojrzała na brunetkę z lekko przerażoną miną. Obie wiedziały, że Temari była w tym czasie na imprezie i na pewno nie odbierze telefonu od nikogo. Ayuko podjęła szybką decyzję. 
-Ogarniaj twarz i jedziemy. -Rzuciła szybko, wypychając szatynkę w stronę łazienki.  
-Nie wiem, czy to dobry pomysł. -Anett się zaparła, patrząc kątem oka na asystentkę. 
-Jeżeli dzwoni do Ciebie, to znaczy, że albo coś się stało, albo chce pogadać. -Ayuko dopilnowała, by Anett doprowadziła się do wyglądu człowieka i wiedząc, że ją zmusza do rozmowy z gitarzystą, pojechały do jego domu.  

           Został sam już dwie godziny wcześniej. Kai miał rację, kończy mu się czas. Nie wiedząc co ma ze sobą zrobić, opróżniał kolejną szklankę trunku. Chciał tylko usłyszeć jej głos, ale nie odbierała. Nagrania mu nie wystarczały. Nawet gdyby miała krzyczeć, chciał usłyszeć jej słowa. Nawet nie spodziewał się tego, co miało stać się za chwilę.  
          Dopiero w tej chwili Anett uzmysłowiła sobie, że nawet nie wie, gdzie gitarzysta mieszka. Nigdy u niego nie była. Po jakiś dwudziestu minutach drogi, Ayuko zaparkowała przed jednym z większych domów.  
-Jak za 10 minut nie wrócisz, to uznaje, że jest ok i jadę do domu, ok? -Brunetka spojrzała na zdenerwowaną wokalistkę. Ta w odpowiedzi kiwnęła jej głową. Ayuko podała jej szybko kod do furtki, który znała na jakiś wypadek.  
Już po chwili Anett stała przed drzwiami. Zadzwoniła raz, drugi, trzeci... Westchnęła zrezygnowana tym, że mężczyzna nie otwierał i już miała odejść, gdy jakoś instynktownie nacisnęła na klamkę. Przez ten cały czas drzwi były otwarte. Kobieta bez zastanowienia weszła do środka. Zamykając drzwi rozejrzała się po ciemno-brązowym pomieszczeniu, w którym znajdowało się jedynie troje drzwi poza wejściowymi i łamane schody na górę. Dopiero po chwili zorientowała się, dlaczego zewnątrz ten dom wydawał się taki duży. Nie wiedziała, co konkretnie znajdowało się na dole poza sporym garażem, ale reszta domu znajdowała się na piętrze. Kiedy znalazła się w salonie w odcieniach szarości, zaraz zauważyła gitarzystę i odetchnęła z ulgą, opierając się o ścianę. 
-Nic Ci nie jest. -Szepnęła łapiąc powietrze w trakcie zadyszki. Uruha, jako że siedział tyłem, nie wiedział, kto dokładnie wszedł, spodziewał się raczej wiecznie zapominającej kluczy Temari. Kiedy się odwrócił, by po raz kolejny skarcić córkę za jej sklerozę, zobaczył Anett. Szybko odłożywszy szkło, podniósł się i podszedł do niej.  
-Co ty tu robisz? -Zapytał, jakby nie wierzył własnym oczom. Anett natomiast spojrzała w stronę stolika znajdującego się nieopodal.  
-Znowu piłeś.  
-Co to ma do rzeczy? -Kouyou patrzył na kobietę pytającym wzrokiem. 
-Po co dzwoniłeś? -Ton jej głosy stał się ostrzejszy. Jednak, gdy gitarzysta stanął bliżej niej, poczuła jak jej serce zaczęło bić szybciej. 
-Chciałem porozmawiać. -Kouyou odpowiedział spokojnie, widząc jej zdenerwowanie.  
-Teraz?!- Kobieta myślała, że się przesłyszała. Spojrzała na niego znad swoich okularów. Uruha zdjął swoje, przecierając oczy. -Myślałam, że coś Ci się do cholery stało! Miałeś cały dzień, żeby ze mną rozmawiać, ale po prostu wyszedłeś, dając mi do zrozumienia, że nie mamy o czym rozmawiać. -Anett lekko zmrużyła oczy, jeszcze chwilę przyglądając się gitarzyście. Zaraz jednak się odwróciła i już miała kierować się w stronę schodów, gdy poczuła, jak Kouyou chwycił ją za nadgarstek.  
-An-chan... 
-Tylko dwie osoby mogą tak do mnie mówić. -Warknęła Anett wyrywając rękę. Nagle poczuła, jak mężczyzna spokojnie i delikatnie objął ją od tyłu, powstrzymując ją od wyjścia. 
-Wiem, że jeśli Ci na mnie zależy, zostaniesz... 

_________________________________________________________________________
~Uhu, gorąco się robi ^^
Mogę oficjalnie potwierdzić wam rozpoczęcie roku akademickiego! A przez zdalne nauczanie mogę mieć więcej czasu na pisanie, ale spokojnie, jeden rozdział na tydzień wam wystarczy.
Wraz z drugim sezonem, jak pewnie zauważyliście, pojawił się nowy nagłówek. Nie mogę obiecać, że będzie się zmieniał co sezon, aczkolwiek, stary mi się po prostu znudził i... Chciało mi się siedzieć nad tym kilka godzin xD
Od razu chciałabym was zaprosić na The only way to free souls gdzie wystartowałam z nowym opowiadaniem (Jak kogoś Gazetty już nudzą, to warto zajrzeć). Tam rozdziały nie będą pojawiać się tak często jak tutaj, ale po więcej informacji, zapraszam tam :)
I oczywiście przypominam o komentarzach, bo jesteście za cicho.
Do następnego :3