26 cze 2022

Rozdział 53

Witam was wszystkich bardzo serdecznie i... Od czego by tu zacząć.
Jak niektórzy już wiedzą, rozpiska na najbliższe tygodnie jest już gotowa, czyli to moje pisanie chociaż trochę ruszyło do przodu. No, ale dobrze wiecie, że zawsze jest jakieś "ale". No i tym "ale" jest fakt, że skupiłam się na kończeniu Undead Hearts, bo zostało nam dosłownie kilka rozdziałów, z tego powodu "Just a moment to discover your mind..." nadal będzie pojawiać się raz w miesiącu, a W Potrzasku będę publikować wtedy, kiedy na dany tydzień już naprawdę nic nie będę miała.
Drugą sprawą jest Undead Hearts właśnie, ponieważ, werble poproszę... Będą jeszcze dwie części. Nie, nie będą One publikowane od razu jedna po drugiej, raczej dopiero kiedy będę je kończyć, a to może zająć z rok-dwa, ale kiedyś będą. Wiem, że się cieszycie.
Miłego czytania :3 


Rozdział 53: 
Wszyscy zmęczeni po podróży pochowali się po swoich pokojach, by wypocząć przed koncertem następnego dnia. Nikt nawet nie zwracał większej uwagi na wtrącającego się do wszystkiego Noritoshiego, no poza Meggy, którą zaintrygowało podejście reszty do tego mężczyzny. Nawet Kathy z Takao czuli się poirytowani zachowaniem nowego asystenta. 
Jedynie Yuu wydawał się nie przejmować tą sprawą. W sumie myślał ostatnio tylko o jednej osobie. Gdy tylko usłyszał pukanie do drzwi, bez większego namysłu je otworzył.
-Po co pisałeś, żebym przyszła? -Zapytała Tsune, unosząc wysoko brew. 
-Żeby pobyć z tobą trochę sam na sam? Wiesz dobrze, że jak to wariactwo się zacznie... Zresztą, nie mamy za dużo czasu, sama wiesz. - Aoi uśmiechnął się delikatnie.
-Yuu, jesteś gorszy od mojego... -Nagle Tsune ugryzła się w język, wchodząc do środka. Przecież obiecała sama sobie, że przed nigdy przed nikim się nie wygada z swojej tajemnicy. 
-Od kogo? -Gitarzysta uniósł brew, niezbyt rozumiejąc, kogo kobieta mogłaby mieć na myśli.
-Nie ważne. -Rzuciła szybko brunetka, jednak wystarczająco spokojnie, by uśpić czujność gitarzysty.
-Kochanie, Oni przecież o nas wiedzą. -Yuu podszedł do niej, od razu ją obejmując. -Nie musisz mnie unikać na pokaz. 
-Wiem Yuu, wiem. Przecież przed tą ciekawską gromadą nic się nie ukryje. -Tsune cicho się zaśmiała.
-No właśnie. -Yuu delikatnie pogłaskał jej policzek, by zaraz ją pocałować.

    Meggy nie do końca rozumiała zaistniałej sytuacji, w końcu znalazł się ktoś, do kogo naprawdę nikt nie żywi sympatii i nawet mieli do tego poważny powód, jednak nikt o tym nawet nie wspominał. Już na lotnisku wyczuła napiętą atmosferę między zespołem, a nowym asystentem, ale Meg postanowiła zostawić sobie tą sprawę na później, bo w sumie ten jeden człowiek mógłby jej sporo pomóc. Wiedziała, że Kouyou i Anett są w oddzielnych pokojach, co dało jej świetną okazję, by porozmawiać na spokojnie z gitarzystą, bez wściekania się wokalistki. A o czym? W trakcie przerwy zdołała pociągnąć Miko za język, by dowiedzieć się więcej o związku gitarzysty z rudowłosą, w dodatku te ich zaręczyny... Meg miała coraz większe wrażenie, że mężczyzna robił to wszystko na pokaz. Jak dobrze, że Miko nadal nie znała ich słodkiej tajemnicy.
Niewiele myśląc szatynka postanowiła skorzystać z okazji i odwiedzić blondyna, nawet nie musiała długo czekać, by ten otworzył jej drzwi. 
-Meggy? -Kouyou przewrócił oczami, kręcąc przy tym głową, a kobieta w tym czasie weszła do jego pokoju. 
-Spokojnie, chcę tylko pogadać. Dowiedziałam się wielu rzeczy i równie wiele z tego mi nie pasuje. -Meggy uśmiechnęła się wrednie, opierając się o ścianę. Uruha w tym czasie zamknął drzwi.
-Posłuchaj, nie mam siły na rozmowy, a na rozmowy z tobą nawet nie mam ochoty...
-Wiem o ciąży Miko i jak ją straciła. Wiem o Kiyomi i już wiem kim dla Ciebie była Lisa i dlaczego potraktowałeś ją tak jak potraktowałeś. -Tak, Miko uprzedzała Meggy by ta nie mieszała się w te sprawy, jednak szatynka czuła, że potrzebuje czegoś mocnego, by mieć haka na mężczyznę. Z tym swoim uśmieszkiem zwiastującym zwycięstwo, Meggy stała oparta, patrząc na spanikowanego mężczyznę. 
-Miko pewnie Ci wspominała, byś trzymała się z daleka od spraw związanych z Kiyomi. Najlepiej, żebyś zajęła się pracą i od wszystkich moich spraw się po prostu odczepiła. -Uruha nie ukrywał zdenerwowania. Nie potrzebował kolejnej osoby grzebiącej w jego życiu, a co gorsza, w jego przeszłości. 
-Nie moja wina, że wszystko jest powiązane z twoją byłą, w sumie to z matką twojego dziecka, no i Anett, oczywiście. –W tym momencie Meg zaśmiała się kpiąco. Odsunęła się od ściany, podchodząc do niego. -W dodatku mam wrażenie, że ten wasz związek jest tylko na pokaz, ponieważ chcesz coś przed wszystkimi ukryć, a te wasze zaręczyny... Jeszcze większe widowisko, przez co tym bardziej nie rozumiem tej niby różnicy między mną, Miko i teraz jeszcze twojej małej, słodkiej An. 
-Meggy... -Kouyou potrzebował chwili, by zebrać myśli, w jaki sposób dotrzeć do kobiety, by ta w końcu zrozumiała i się odczepiła. -Z tobą chodziło tylko o seks, zresztą sama o tym wiesz. Wtedy nie chciałem niczego więcej od nikogo. Kiedy to się zmieniło, a raczej to ja chciałem to zmienić, pojawiła się Miko, tylko, że jak sama wiesz, po czasie zaczęła zachowywać się jak Kiyomi, czym strasznie mnie drażniła. I jeżeli jakiś mój związek był na pokaz, to właśnie ten drugi z Miko, by odwaliła się od Anett. No i jeżeli o nią chodzi to wszystko jest inaczej, niż Ci się wydaje. Nie chciałem z nikim być, aż nagle An pojawiła się w moim życiu i nawet trochę mi zajęło, zanim zrozumiałem, że naprawdę ją kocham i to z nią chcę być, więc jak widzisz, różnica jest ogromna.
-Tyle, że nawet nie wspomniałeś, że pomiędzy mną, a Miko była jeszcze twoja wielka miłość do Lisy, dla której byłeś w stanie nawet poświęcić swoją przyjaźń z Mitsutake. Anett pewnie nie wie o jej istnieniu, a nikt, nawet ten nędzny dziennikarzyna nie wie, jak to było naprawdę z waszym rozstaniem. A i dodajmy do tego nasz mały sekret, że Anett nie jest jedyną kobietą, z którą zdradzałeś Miko i to nie raz, o tym raczej nie chcesz by obie się dowiedziały, także sam wiesz co robić. -Meggy spojrzała mu w oczy po czym delikatnie go pocałowała, ale jedynie co poczuła to chłód z jego strony. Kouyou stał niewzruszony, wiedząc, że nawet jeżeli się odsunie, to nic nie da.
-Kouyou? -Szatynka niepewnie się odsunęła, unosząc brew.
-Naprawdę prześwietliłaś mnie na wylot, tylko po co? Chcesz pogrywać w jakiś durny szantaż, tyle, że na mnie to już nie działa Meggy i lepiej, jak już sobie pójdziesz. -Patrząc na gitarzystę, który nadal nawet nie drgnął, postanowiła jednak opuścić posłusznie jego pokój i pomyśleć, co robić dalej. 

    Anett natomiast jak zwykle wyczuwała kłopoty w powietrzu, wręcz ją nosiło. Wiedziała, że najlepiej będzie jak zostanie w pokoju, ale nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Postanowiła podejść kilka pokoi dalej do Kouyou, ale szybko tego pożałowała, odkrywając, że z tymi kłopotami miała rację. Ledwo wyszła, gdy zobaczyła Meggy wychodzącą z pokoju Uruhy. “Co jest grane?” pomyślała wokalistka, widząc mijającą ją bez słowa szatynkę. Obserwowała ją, gdy ta szła w stronę schodów, a gdy tylko Meg zniknęła, Anett się odwróciła w właściwą stronę i od razu tego pożałowała. 
Odskoczyła niemal natychmiast, rozumiejąc, jak duży błąd popełniła, wychodząc z tego cholernego pokoju. 
-Chyba nie myślałaś, że zapomniałem? -Noritoshi uśmiechnął się z wielką satysfakcją na twarzy, podchodząc do rudej. 
-Nie wiem jak Ci się to udało, ale jeżeli myślisz, że się Ciebie boję...
-Tak jak myślałem, udajesz nieustraszoną. -Mężczyzna się zaśmiał, podchodząc jeszcze bliżej Anett, która się nie poruszyła. 
-Niby dlaczego mam się Ciebie bać? Przecież nie możesz mnie tknąć i to z wielu powodów. -Wokalistka uniosła kącik ust do góry, krzyżując ręce. Noritoshi był już blisko, wręcz za blisko, przez co ruda poczuła się jakoś tak niewygodnie. Jednak nie musiała długo czekać na wybawienie.
    Po rozmowie z Meggy nie do końca wiedział, co ma robić z tą sprawą dalej. Postanowił podejść do pokoju Anett, żeby po prostu porozmawiać, bo to wszystko już nie mieściło mu się w głowie. Meggy, Noritoshi, Kiyomi... Chociaż na szczęście Miko miał już z głowy. 
Ledwo co wyszedł z pokoju, a już zastał bardzo ciekawy widok. Noritoshi stał blisko Anett, wręcz za blisko, a wokalistka starała się być niewzruszona na tą sytuację. Podchodząc spokojnie bliżej, zdołał nawet usłyszeć groźby ze strony mężczyzny. 
-… I tak będziesz moja. -Noritoshi ujął podbródek wokalistki w palce, a ta jedynie się uśmiechnęła widząc Kouyou stojącego za nim. 
-Tak, na pewno. -Anett uśmiechnęła się jeszcze szerzej, obserwując malujące się na twarzy napastnika przerażenie, gdy poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu.
-Czy ja muszę rozkwasić Ci całą buźkę, żebyś odczepił się od mojej narzeczonej? -Kouyou odczekał kilka sekund, zanim się odezwał. Młodszy przełykając głośno ślinę, niechętnie się odwrócił w stronę gitarzysty. 
-A ty zawsze musisz się wpieprzyć Takashima, prawda? 
-Opuść. Dobrze Ci radzę. -Ponownie odezwała się Anett, krzyżując swoje ręce ze sobą. Uruha podszedł do niej, od razu ją obejmując.
-I wy naprawdę myślicie, że coś możecie? -Noritoshi zaśmiał się pod nosem. -Kouyou, ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, że wystarczy jeden przeciek, by zakończyć tą twoją wielką karierę.
-Wiesz co? Nie przejmuję się tym. Nie pozwolę Ci skrzywdzić An, ani nikogo innego, więc lepiej trzymaj się z daleka. 
-No nie wierzę, wielki Takashima nie przejmuje się swoją sławą? Jakoś nie wierzę, żeby to była zasługa tej małej dziw... -Noritoshi nie zdołał dokończyć, kiedy poczuł uderzenie na policzku, wymierzone przez rudą. -Ty mała suko. 
-Powiedz to jeszcze raz, a dopiero zaboli. -Warknęła Anett, mrużąc oczy. 
-A uwierz mi na słowo, to było nic, jeszcze. -Dodał Kouyou z wrednym uśmiechem na twarzy. 
-Oboje tego pożałujecie. -Noritoshi w końcu ich ominął idąc przed siebie. Anett i Kouyou niewiele myśląc weszli do pokoju wokalistki.
-Co Ci mówiłem? -Warknął gitarzysta, coraz bardziej niezadowolony z obecnej sytuacji.
-Wy naprawdę myślicie, że będę siedzieć na czterech literach tylko z jego powodu?! Jeżeli mu pokaże, że się go boję, to uwierzy w to, że wygrał, tego chcesz? -Anett z niedowierzaniem pokręciła głową patrząc w bok.
-Nie, po prostu za dużo tego. Przed chwilą była u mnie Meggy i Ona robi to samo co Kiyomi, tylko nie rozumiem po co. Prześwietliła mnie jakimś cudem na wylot i wie o sprawach, o których... -Uruha nagle przerwał gryząc język. 
-O których co? -Anett spojrzała na niego podejrzliwie. -Chodzi o Miko prawda? Prawda... -Ruda w tym momencie się zaśmiała. 
-An, posłuchaj...
-Nie mam czego słuchać, bo już wiem o co chodzi. Zdradzałeś ją już wcześniej.
-Jesteś jakimś pieprzonym mistrzem dedukcji, czy jak? -Kouyou nie wierzył w to co właśnie usłyszał, ale postanowił nie wypierać się prawdy, która i tak mogła lada moment ujrzeć światło dzienne. 
-Nie, to po prostu zbyt banalne, kochanie. Meggy usilnie próbuje znów wskoczyć Ci do łóżka, uprzykrzając mi przy tym życie, a z Miko się o dziwo zaprzyjaźniła. Wystarczy zadać sobie pytanie, dlaczego tak się stało i odpowiedź jest jasna- Miała to co chciała, czyli Ciebie, Miko nie była dla niej żadnym zagrożeniem. -Anett po minie gitarzysty wiedziała, że trafiła w punkt. Kouyou stał przed nią blady, jakby właśnie usłyszał z jej ust jakiś poważny wyrok. 
-An, ty chyba nie myślisz, że ja... Teraz... Wtedy chodziło o Miko, nie wiesz, jak było... -Uruha w jakiś pokręcony sposób próbował się wytłumaczyć, kręcąc przy tym głową, a Anett? Anett usiadła spokojnie na łóżku patrząc na niego jak na wariata. 
-Wtedy już miałeś jej dość. I nie myślę, że wy coś tam robicie, ale zacznę, jak Meggy zmieni front, oboje jesteście zbyt przewidywalni. A nie, przepraszam, troje, bo Noritoshi też robi doskonale to, czego można się po nim spodziewać. 
-Wiedziałaś o tym, że się pojawi, jak tylko wyjdziesz? -Kouyou usiadł obok niej.
-Po nim bardziej bym się spodziewała, że poczeka kilka dni, by zapoznać się z sytuacją i uśpić naszą czujność, ale wyczuwałam kłopoty i oto są. -Ruda spojrzała na gitarzystę.
-W dodatku podwójne...- Kouyou cicho westchnął, myśląc o tym, jak się z tego wszystkiego wyplątać. 

    `Następnego ranka wszyscy spotkali się na śniadaniu, chociaż większość chętnie by jeszcze spała, ze względu na hałasy poprzedniej nocy. Takanori, Akira i Yutaka cały czas podejrzliwie patrzeli w stronię równie niewyspanych Anett i Kouyou. 
-Jeżeli myślicie, że to nasza sprawka, to nie tym razem. -Wtrąciła wokalistka, kątem oka spoglądając w stronę Yuu. 
-A ja na przykład wiem, że Kouyou został u Ciebie na noc i co? -Takanori lekko przechylił głowę w bok. 
-My naprawdę byliśmy grzeczni. -Kouyou uśmiechnął się wrednie w stronę przyjaciela, a wzrok wszystkich skupił się na milczącym do tej pory Yuu. 
-Czemu nikt nie bierze pod uwagę Rukiego i Rin, co? -Zapytał oburzony brunet, patrząc na każdego po kolei. 
-Ponieważ pokój Kathy jest na innym piętrze, a Ona jakbyś nie zauważył, chodzi wyspana, w przeciwieństwie do nas. -Warknął Takanori.
-Dobra, macie mnie... I Tsune. -Aoi przewrócił teatralnie oczami. 
-Yuu, jeżeli chodzi Ci o sprawiedliwość, to wystarczy, że cofniesz się w czasie o 10 sekund, kiedy podejrzenia spadły na nas. -Warknęła pod nosem Anett, uciekając wzrokiem w bok.
-Kou, ty się jeszcze lepiej zastanów nad tym ślubem, bo Anett jak jest niewyspana, jest cholernie złośliwa. -Wtrącił nagle Takanori.
-Wiesz... Jest inaczej, kiedy jest niewyspana z mojego powodu. -Odrzekł Kouyou jak gdyby nigdy nic, jednak nagle głupkowato się zaśmiał, czując na sobie groźne spojrzenie wokalistki. 
-No, to z dobry miesiąc masz z głowy, staraj się dalej kochanie. -Stwierdziła Anett z tym swoim wrednym uśmieszkiem numer pięć na twarzy, po czym słysząc, jak ktoś ją woła, odeszła od stołu. Kouyou spojrzał po reszcie, jakby miał ich zaraz zamordować, jednak jego chęci mordu na pozostałych członkach zespołu zostały przerwane, kiedy pojawiła się Rin. 
-Mam dobre i złe wieści. -Rzuciła szybko, siadając na zajmowanym wcześniej przez Anett miejscu. -An nie ma? A to dowie się później. -Kathy wzruszyła ramionami, po czym złośliwie uśmiechnęła się w stronę Uruhy. -Przegadaliśmy tą sprawę, oczywiście bez Noritoshiego, bo ten nigdy by się na to nie zgodził i większością głosów mnie przegłosowali, że w sumie to jesteście już zaręczeni, trasa trwa, a jak coś narozrabiacie, to już trudno, więc masz nasze błogosławieństwo, żeby mieć Anett na oku nawet w nocy, ale... Uprzedzam, lepiej trzymaj swoje krocze na wodzy, co? Kaczuszko... -Kouyou w odpowiedzi tylko zacisnął wargi, czując powracającą chęć mordu. 
-Dobra, a te złe wieści? -Wtrącił szybko Akira, widząc minę gitarzysty.
-No to są dobre wieści dla tej dwójki, dla reszty mogą to być złe wieści. -Odpowiedziała Kathy. 
-Dla Kouyou to też nie są najlepsze wieści, bo przed chwilą dostał szlaban. -Takanori się zaśmiał, ale szybko spoważniał, kiedy dotarło do niego co właśnie powiedział i do kogo.
-Kochanie, ty też ostatnio się porządnie prosisz. 
-Rin, odpuść mu, nie wyspał się chłopak i nie wie co bredzi. -Yuu próbował jakoś obronić przyjaciela, ale znów wzrok wszystkich skupił się na nim.
-Odezwał się winny. -Mruknął Takanori. 
-Już dobra, ale pośpieszcie się, nie mamy całego dnia. -Rzuciła Katherine wstając od stołu. 
-Wiesz Taka... Ja jednak wolę niewyspaną Anett, ją chociaż można jakoś udobruchać. -Kouyou się wyszczerzył, wiedząc, że teraz to jego wokalista będzie chciał udusić. 

    Hitomi od razu poczuła się niepewnie, kiedy Kouyou podszedł do niej, kiedy była sama.
-To możemy w końcu pogadać? -Uruha wskazał głową, żeby wyszli na zewnątrz. 
-A ty co? Boisz się, że Anett nas podsłucha? -W tym momencie zadzwonił telefon Hitomi, który kobieta szybko schowała.
-Odbierz, nie masz przecież nic do ukrycia. -Kouyou podszedł bliżej niej, spodziewając się, kto wydzwaniał do brunetki. 
-Mówiłam Ci już, że to nie jest tak. Chodź. -Hitomi chwyciła Kouyou za rękę i tak jak sam tego chciał, wyszli na zewnątrz. -Myślisz, że ja nie ryzykuję, pracując z wami, ale nie dla niej? Wzięłam tą pracę nie wiedząc, że Kiyomi w ogóle jest w Tokyo. Dopiero po wypadku Miko zorientowała się, że z wami pracuje i postanowiła dołączyć mnie do swojego planu, tyle, że mnie to nie bawi. Wtedy, kiedy nas widziałeś, Kiyomi próbowała mnie przekonać, żebym jednak dla niej szpiegowała, żebym informowała ją o wszystkim, co się między wami dzieje, ale się nie zgodziłam. I macie rację, wypadek Miko to jej sprawka, ale nie mieszajcie mnie w wasze sprawy, ja tu tylko pracuję. -Hitomi groźnym wzrokiem spojrzała na Kouyou. 
-I ty myślisz, że tak po prostu Ci uwierzę? -Gitarzysta cicho się zaśmiał. 
-Możesz mi nie wierzyć, masz do tego pełne prawo, jednak jak już wspomniałam, lepiej zajmij się Anett, a nie Kiyomi, bo to o nią jej teraz chodzi. Zresztą, nadal masz wybór, nadal możesz zagwarantować jej i sobie święty spokój, ale wtedy raczej Cię znienawidzi. -Uruha doskonale wiedział, co Hitomi miała na myśli i miała rację, ale to przecież było ostatnie, na co mógłby się zgodzić. 
-Obie wiecie, że nie ma takiej opcji. -Rzucił Kouyou, patrząc przed siebie. -Nawet jeżeli jakimś cudem rozstałbym się z An, nie wróciłbym do Kiyomi. 
-No to sam widzisz, że sam prosisz się o kłopoty, ale nawet mnie nie proś, żebym się dowiedziała, co ta idiotka kombinuje. -Hitomi tak po prostu wzruszyła ramionami i mijając Kouyou, wróciła do pracy. 

    W trakcie koncertu Meggy próbowała zebrać myśli i dopracować z najmniejszymi szczegółami swój plan. Chociaż musiała przyznać, że coś nie do końca jej wyszło. Tak jak planowała, Kouyou zaraz pobiegł do Anett i wiedziała, że wokalistka wie już o tym, z kim jej ukochany zdradzał Miko, a jednak to z jakim spokojem ruda do tego podeszła, całkowicie zaskoczyło szatynkę. Niemalże, jakby Anett w ogóle się nie przejęła tym, że jej narzeczony regularnie zdradzał swoją byłą, a przecież z nią też mogło tak być i nawet jej to przez myśl nie przeszło. O Lisie wolała jeszcze nikomu nie wspominać, z tym czekała na odpowiednią okazję, która miała nadejść już niebawem, a wtedy Anett miała całkowicie stracić zaufanie do Kouyou. Jednak Meggy przeszła pewna myśl przez głowę, ale nawet nie zdążyła jej ułożyć, gdy ktoś się do niej przysiadł.
-Ciebie też każdy unika jak ognia, czym się takim naraziłaś? -Zapytał Noritoshi, z tym swoim nonszalanckim uśmiechem na twarzy.
-Nie twoja sprawa, zresztą... To Ciebie każdy unika, nie mnie. -Warknęła Meg, nawet na niego nie spoglądając. 
-A jednak mamy coś ze sobą wspólnego. Ty chcesz się pozbyć Anett, by odzyskać Kouyou, a ja się pozbyć Kouyou, by dobrać się do Anett. Możemy sobie nawzajem pomóc. -Słysząc te słowa, w głowie Meggy ponownie coś zaświtało.
-Niby jak chcesz mi pomóc? Ta dwójka jest nierozłączna. -Meggy starała się ukryć zainteresowanie propozycją mężczyzny. 
-Nie są tacy nierozłączni jak myślisz, ale sama tego nie osiągniesz. To jak, pomożemy sobie nawzajem? -Noritoshi unosząc brew, wyciągnął rękę w stronę szatynki, która spojrzała na niego jak na wariata.
-Nie tak oficjalnie idioto, bo zaraz wszyscy się dowiedzą. -Stwierdziła, znowu patrząc przed siebie. 
-Masz rację, tutaj plotki szybko się rozchodzą. -Pewne słowo Noritoshi specjalnie podkreślił w swojej wypowiedzi, dając szatynce do zrozumienia, jak chce zadziałać na samym początku. W końcu sam miał w głowie swój wspaniały plan zemsty za tamten bankiet.  

30 maj 2022

Rozdział 52

 No, no... Nie było mnie tu trochę, w sumie to prawie dwa miesiące ^^'.
Ogólnie to... Jak już niektórzy wiedzą, po tym rozdziale robię sobie kilka (2-3) tygodni przerwy. Kiedy miałam kilka rozdziałów w zapasie, troszkę się rozleniwiłam z pisaniem i zamiast powiększać te zapasy rozdziałów dla was, to prawie je wyczerpałam... Oj ja zła...
Dodatkowo miałam OGROMNY problem z napisaniem tego rozdziału... Nie wiem skąd u mnie wzięła się tak duża blokada na ten konkretny rozdział, że nie ważne co bym robiła i tak w pewnym punkcie stałam i nie umiałam ruszyć dalej, No, ale najważniejsze, że w końcu wymęczyłam i mogę spokojnie ruszyć już dalej...
Miłego czytania i do następnego :3

Rozdział 52: 

    Przed obiadem Anett miała chwilę, by przyjrzeć się siostrą Kouyou, a nawet trochę je poznać. Starsza Yuki była niewiele niżą od Kouyou długowłosą brunetką, ubraną raczej na luźno, to znaczy w jeansy i luźną koszulkę, a do tego mocniejszy makijaż. Maru natomiast była najniższa z całej trójki, ścięta do ramion szatynka, ubrana w odróżnieniu do siostry w elegancki szary komplet. 
Siedząc w salonie w ową trójką rodzeństwa, Anett zdążyła się dowiedzieć, że Yuki wraz z mężem zajmuje się rodzinną firmą, a Maru jest jakąś bizneswoman w dużej korporacji. “Taa, to by wiele wyjaśniało, w dodatku brat muzyk”. Pomyślała wokalistka, starając się nadążyć za rozgadanym rodzeństwem. 
-…No i rodzice wiedząc, że będziemy obie, stwierdzili, że skoro coś tam kombinujecie, to was nie mogło zabraknąć. Ostatnio w sumie udało wam się przed nami uciec. -Rzuciła Yuki z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Yuki, mogłabyś nie wchodzić w ten temat? -Kouyou spojrzał na siostrę widocznie poirytowany. 
-Nadal tak Cię to drażni? -Brunetka uniosła brew ku górze, jakby miała ochotę się roześmiać.
-Po prostu nie mam ochoty o tym gadać. -Warknął gitarzysta od razu wstając i wychodząc, a zarazem zostawiając Anett samą. Ruda nawet próbowała coś powiedzieć, jednak nie zdążyła, kiedy poczuła na sobie morderczy wzrok jego sióstr.
-No w końcu sobie poszedł. -Odetchnęła Maru. 
-Wybacz, nasz brat czasami nie rozumie aluzji, a w sumie to, chciałyśmy porozmawiać z tobą. -Yuki ponownie się uśmiechnęła, na co Anett przełknęła głośno ślinę.
-Wiemy, wiemy, jesteś tu nowa, jeszcze wielu rzeczy musisz się nauczyć. Jednak Kouyou jakby nie patrzeć to zawsze będzie nasz mały, kochany, słodki braciszek i... -Maru nagle przerwała, siadając swobodnie obok Anett, a Yuki poszła w jej ślady, siadając po drugiej stronie. -Nadal się zastanawiamy, jakim cudem nadal z nim jesteś...
-Bo wiemy, że nasz brat jest wkurwiającym dupkiem często myślącym tylko o sobie, wiemy już też sporo o tobie i nadal nie wiemy, jak ty z nim wytrzymujesz. -Dokończyła Yuki. 
-Co? -Anett poczuła, jak jej szczęka opada. Spojrzała raz w prawo na Maru, a później na w lewo na Yuki. -O co wam chodzi? 
-Po prostu znamy naszego braciszka i ten właśnie wkurzający dupek wybrał sobie akurat Ciebie i patrząc na okoliczności, wybrał sobie Ciebie za żonę. Fakt, jesteście dopiero zaręczeni, ale jednak. W dodatku Kouyou przy tobie strasznie się zmienił, jakby to nie był On, ale też jest naprawdę szczęśliwy...
-Teraz rozumiem. -Anett przerwała Maru, kiwając głową. -Po prostu kocham tego wkurzającego dupka i tylko dlatego jeszcze z nim wytrzymuje. -Anett uśmiechnęła się szeroko, zaraz zauważając Kouyou w drzwiach.
-Obiad już jest. -Rzucił krótko, czekając, aż jego siostry wyjdą. -Przepraszam Cię za nie, czasami są naprawdę nieznośne. -Uruha podszedł do niej, lekko ją obejmując.
-Myślałam, że będzie o wiele gorzej. Ale w końcu to tylko dwie starsze siostry chroniące swojego małego, kochanego, słodkiego braciszka. -Nagle Anett cicho się zaśmiała.
-Teraz to ty robisz się wkurzająca. -Zażartował gitarzysta. 
-Uczę się od mistrza. -Odpowiedziała Anett, nadal chichocząc.
Yuki i Maru cały czas jednak stały przy drzwiach, starając się, żeby owa dwójka ich nie zauważyła.
-Wiesz, Oni naprawdę do siebie pasują. -Szepnęła uśmiechnięta Maru.
-E tam, skończy się jak zawsze, o ile nie gorzej. -Mruknęła Yuki, dokładnie obserwując Anett.  

    Od samego rana Kathy spędzała czas z... Koronem. Pies oczywiście był zadowolony z ciągłego miziania po brzuszku, leżąc sobie na kanapie, jednak Takanori zauważył, że Rin specjalnie unika go w ten sposób.
-Rini, o co Ci poszło tym razem? -Zapytał wokalista, stojąc opartym o framugę drzwi i patrząc na nią.
-O nic, to ty jesteś zazdrosny o psa. -Kathy spojrzała na niego krótko.
-Nie jestem zazdrosny. -Ruki mruknął pod nosem. -Po prostu wiem, że jak jesteś na mnie zła, a jesteś u mnie, to cały dzień spędzasz z Koronem. -Dodał, przewracając oczami.
-Mogę sobie pójść, jak chcesz.
-Kochanie, nie o to chodzi. Nie lubię, jak nie mówisz mi o co chodzi.
-Jak każdy facet. -Katherine teatralnie przewróciła oczami po czym powoli wstała, pomimo niezadowoleniu psa. Takanori tylko cicho westchnął, podszedł do niej i delikatnie ją objął. 
-Powiesz mi w końcu o co chodzi? 
-Mówiłam już, że o nic. To ty od rana coś załatwiasz i nie chcesz mi powiedzieć co. 
-A to... -Takanori nagle głupkowato się zaśmiał.
-No właśnie to. -Czerwonowłosa spojrzała na niego, unosząc brew. 
-Wolałbym jednak, żebyś na razie nie wiedziała. Dowiesz się w swoim czasie, tak jak inni, a teraz z Kaiem i Ayuko staramy się zrobić wszystko, żeby to się jednak nie stało. -Takanori w tym momencie nie wyglądał na zadowolonego, wiedział, że z tego będą kłopoty.
-Z tego co już wiem, chodzi o pracę. Taka, lepiej, żebyś mi powiedział o tym teraz. -Rin nagle jakby wyczuła poważne kłopoty. Po chwili sobie przypomniała, że Ayuko coś wspominała o osobie, która miałaby ją zastąpić na czas pozostałej trasy. -Nie zrobią tego prawda? -Dopytała cicho.
-Już zrobili. Nie mów nic An, chociaż na razie, będzie przerażona jak się dowie. -Na słowa wokalisty, Kathy lekko kiwnęła głową. “Czyli nie tylko Meggy będzie stwarzać problemy, świetnie...” pomyślała. 

    Obudził się obolały. Przez pół nocy rzucał się po łóżku, zanim udało mu się zasnąć. Cały czas myślał o Tsune i o tym, co mu powiedziała. Kochała go, ale nie chciała z nim być, próbował to zrozumieć, ale było to dla niego niewyobrażalne, że teraz, kiedy już wiedział, nadal musi być tak daleko. 
Powoli zwlekł się z łóżka, próbując znaleźć sposób, żeby się jakoś rozbudzić, chociaż w sumie mógł iść po prostu spać dalej i tak nie miał nic produktywnego do roboty. Ale dobra, skoro już ruszył swoje cztery litery z łóżka, przydałoby się coś jednak zrobić. Rozejrzał się po kuchni, gdzie poprowadziły go nogi w poszukiwaniu paczki papierosów. Wyjął jednego i już miał sięgnąć po zapalniczkę, gdy jego słuch rozdrażnił dzwonek telefonu. Totalnie olał wycie urządzenia, odpalając papierosa. Nawet nie miał ochoty sprawdzać kto dzwonił. 
Później poszedł do łazienki pod prysznic i znowu dotarł do niego dźwięk telefonu, przez co stwierdził, że później sprawdzi, kto się do niego dobija, ale niestety nie zdążył. Ledwo opuścił kabinę prysznica, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
-No zabije po prostu. -Warknął sam do siebie, szybko wycierając się ręcznikiem. Na szybko ubrał się w coś luźniejszego, co miał pod ręką i poszedł otworzyć. Już miał powiedzieć coś wrednego, ale się powstrzymał, widząc przed sobą Tsune. 
-Nie odbierałeś i pomyślałam... -Kobieta odwróciła wzrok, masując swój kark.
-Wejdź. Myślałem, że to któryś z tych natrętów czegoś chce. -Yuu wpuścił ją do środka. Brunetka niepewnie weszła do mieszkania, w sumie nigdy u niego nie była.
-Myślałam... Myślałam nad tym co wczoraj powiedziałeś i dotarło do mnie, że masz rację. Mamy jeszcze kilka miesięcy, a potem nie wiadomo, jak będzie, więc czemu by nie spróbować? -Na koniec Tsune wzruszyła ramionami, patrząc na Yuu zza swoich włosów, które opadły jej na twarz. 
-Ty mówisz poważnie? -Zaskoczony brunet podszedł do niej bliżej. 
-Całkowicie poważnie. Nie chcę potem żałować, że z powodu mojego wyjazdu nawet na chwilę nie byłam bliżej... -Tsune niemalże to wyszeptała. Aoi zagryzł dolną wargę, zastanawiając się nad tym co powiedziała. 
-Po prostu... -Zaczął, ale nawet nie zdążył dokończyć myśli, kiedy brunetka mu przerwała.
-Po prostu się zamknij. -Tsune cicho się zaśmiała, po czym go pocałowała. Jeszcze bardziej zaskoczony gitarzysta odwzajemnił, jednak na krótko, odsuwając się od niej. 
-Jesteś tego pewna? -Delikatnie ją objął, patrząc jej w oczy.
-Ja nigdy niczego wcześniej. 

    Nie mogła wysiedzieć już dłużej, musiała jakoś się dowiedzieć o co chodzi z tą osobą, o której wspomniał Takanori. Wieczorem postanowiła udać się do Krystiana, chociaż jej samej się ten pomysł nie podobał, nie lubiła go, po prostu.
-Rin? -Kris zrobił duże oczy, gdy zobaczył komu właśnie otworzył drzwi. 
-Tak, to ja we własnej osobie. Nie sytuacja między nami nadal się nie zmieniła, nadal Cię nie znoszę, o to się nie martw...
-Ale chodzi o An. -Szatyn jej przerwał, wpuszczając do środka. 
-Dokładnie, a dokładniej o... Jak mu było...
-O Noritoshiego, czyli już wiesz. -Krystian cicho westchnął, kręcąc głową. 
-Wiem, że jest z nim jakiś problem, ale nie wiem, dlaczego i czemu An nie może na razie o tym wiedzieć. Takanori też nie chce mi nic więcej powiedzieć. -Kathy skrzyżowała ręce. 
-Noritoshi dobierał się do An na bankiecie, a Uruszek złamał mu za to nos, chyba, nie jestem pewien. No a potem ten cwaniak śledził ich, czy coś takiego. Rin, wybacz, ale nie było mnie przy tym, tylko tyle wiem. Też byłem zaskoczony, na wieść, że Noritoshi jakimś cudem wraca do firmy.
-I tak powiedziałeś mi więcej od tej blond chihuahuy. -Katherine odwróciła się i już miała chwycić za klamkę, kiedy szatyn ją zatrzymał. 
-Myślałem, że Ci o tym mówiła. -Kris się zaśmiał, krzyżując swoje ręce. 
-Wiem do czego zmierzasz i zostaw to tak jak jest. Ja jej chociaż nie zostawiłam, bez słowa wyjaśnienia. -Warknęła Kathy, chwytając za klamkę. “Co ten idiota sobie wyobraża?” pomyślała, gdy zamykające się na nią drzwi trzasnęły. 
Idąc przed siebie wyjęła telefon. Nie chciała dzwonić, wolała napisać do Anett.
-”Noritoshi wraca. Szkoda, że mi nie powiedziałaś, co się wtedy stało.” -Rin nawet nie czekała na odpowiedź, wiedząc, że jej przyjaciółka na pewno jest teraz bardzo zajęta. Nie chodziło o to, że nic wcześniej nie wiedziała, po prostu wolała, żeby rudowłosa wiedziała od razu, niżeli ktoś miałby ją zaskoczyć tą informacją.  

    Wieczorem, kiedy Yuki i Maru już pojechały, Anett wyszła, żeby zapalić w ciszy i spokoju. W ogóle nie przeczuwała, że za chwilę wszystko może wywrócić się do góry nogami.
-Mam nadzieję, że nie nastraszyły Cię za bardzo. -Kouyou cicho się zaśmiał, podchodząc do niej i całując jej policzek.
-Nie, spokojnie. -Anett sama się zaśmiała. -Miłe są i po prostu się martwią, żeby ich mały braciszek wpadł w odpowiednie ręce. 
-Znam je i raczej się martwią, żebyś to ty później tego nie żałowała. -Na te słowa Anett odwróciła się w jego stronę, unosząc brew ku górze.
-Oh, naprawdę? A mam czego żałować? -Ruda ponownie się zaśmiała. Kiedy jej telefon zawibrował, wyjęła go z kieszeni spodni, od razu odczytując wiadomość od Kathy.
-Wszystko w porządku? -Kouyou widząc jak ręce Anett się za trzęsły, zabrał jej telefon i spokojnie ją objął. 
-Rin właśnie napisała, że Noritoshi wraca. Wiesz coś o tym? -Wokalistka spojrzała na niego, widocznie niezadowolona z sytuacji. 
-Jak Noritoshi? Przecież On... -Kouyou się odsunął i marszcząc czoło, zaczął się ślepo rozglądać. -Znaczy Kai coś wspominał, ale myślałem, że to żart, więc nawet się tym nie przejąłem.
-Żartujesz sobie ze mnie? Ktoś, kto chciał Cię oskarżyć o pobicie “wraca”, a ty podchodzisz do tego tak spokojnie?! I o co w ogóle chodzi z jego powrotem? -Anett patrzyła na gitarzystę, z wyrzutem, że nie wspomniał jej o tym wcześniej.
-Ma zastąpić Ayuko. Wiem, Kathy i Takao świetnie dają sobie radę, ale poza tym mają też inne obowiązki, więc, żeby ich nie zaniedbywali, postanowili znaleźć kogoś, kto się na tym zna. Wtedy wtrącił się ojciec Noritoshiego, twierdząc, że ten został wywalony bez większej winy i świetnie sobie da radę na tym stanowisku. 
-I mówisz o tym z takim spokojem? -Zdenerwowana Anett zagryzła wargę, odwracając głowę w bok. 
-Jego powrót, to jeszcze nic. -Uruha westchnął zrezygnowany. -Jest jeszcze sprawa z Hitomi. 
-Jaka sprawa z Hitomi? -Anett od razu spojrzała na niego z powrotem, otwierając szeroko oczy. -Czy wy naprawdę musicie przede mną o niczym nie mówić?! Nie no, jak zwykle o wszystkim dowiaduję się ostatnia. 
-Kochanie, to nie tak. -Kouyou spróbował ją uspokoić, jednak, kiedy tylko wyciągnął rękę w jej stronę, ruda się odsunęła, krzyżując swoje ręce ze sobą. 
-Nie tak? To jak? Wszyscy wiedzą o tym, że Noritoshi ma z nami pracować, jest jakaś sprawa z Hitomi, o której wspominasz mi dopiero teraz. W sumie o Meggy też wszyscy wiedzieli, tylko nie ja, ciekawe, dlaczego... -Na koniec wokalistka przewróciła oczami. 
-An, skarbie... -Blondyn powoli do niej podszedł, kładąc dłonie na jej ramionach. -Z Meggy naprawdę wyglądało to inaczej, w sumie zgodziła się w ostatniej chwili. Jeżeli chodzi o Noritoshiego, to wszyscy mieliśmy nadzieję, że to nie wyjdzie, a nikt nie chciał tobie o nim wspominać, jeżeli to nie było nic pewnego, chyba sama rozumiesz, dlaczego. Nikt go nie chce i rozumiem, że się go boisz...
-Kyu, wiesz, że nie o to chodzi. Może gdybym wiedziała wcześniej, mogłabym coś zrobić.
-Ale jeżeli na to poszli to pod jednym warunkiem, że ten dupek ma bezwzględny zakaz zbliżania się do Ciebie na osobności. -Kouyou dokończył na spokojnie.
-Ta i myślisz, że to w czymkolwiek pomoże, jasne. -Mruknęła pod nosem Anett, odwracając ponownie wzrok. 
-No, a sprawę z Hitomi chciałem załatwić sam. Chodzi o Kiyomi i nie chciałem Cię dodatkowo stresować, że mamy jej szpiega w zespole. 
-Szpiega Kiyomi? Ciebie to już wyobraźnia ponosi. –W tym momencie Anett nagle się zaśmiała.
-Odkryłem niedawno, że One się znają i tym zajmowałem się przez ostatnie kilka dni. Od Otaru wiem, że to jej jakaś daleka kuzynka, której wcześniej nie poznałem. Jak myślisz? Nie wygląda Ci to podejrzanie? Kiyomi wiedziała o Miko i mogła wysłać do nas Hitomi, wiedząc, że nikt nie będzie jej podejrzewał o znajomość z nią. 
-Kouyou... -Anett przerwała gitarzyście głośnym westchnięciem. -Mieliśmy odpuścić, zostawić Kiyomi samej sobie, a ty nadal w tym drążysz. Co z tego, że ma szpiega? Może i będzie wiedzieć więcej, ale przecież nic z tym nie zrobi, nie ma jak, w trasie jesteśmy za daleko. Tyle, że teraz mamy poważniejszy problem od Kiyomi, a na imię ma Noritoshi! On na pewno ma jakiś plan, żeby się na tobie zemścić za tamto i jak myślisz, kogo do tego będzie chciał użyć? Ten durny zakaz w niczym mu nie przeszkodzi, także gratulacje za genialny pomysł, by o niczym mi nie mówić. -Ruda odsunęła się od niego, by wrócić do domu, w drzwiach mijając się z ojcem Kouyou.
-No synku, chciałeś kobietę z charakterem, to teraz cierp. -Powiedział spokojnie starszy Takashima. 
-Dzięki tato. -Uruha warknął pod nosem, patrząc w jego stronę kątem oka. 

    Reszta weekendu minęła wszystkim już spokojnie, no, może poza Anett, która jeszcze próbowała odkręcić jakoś zatrudnienie Noritoshiego, jednak na marne. Po powrocie do Tokyo zajęła się pracą. Stosy papierów, sprzętu i gitara skutecznie odganiały ją od myśli, no i Kouyou nie przeszkadzał, unikając dodatkowej roboty, która i tak go będzie czekała. A tak się zarzekał, że pomoże...
W końcu dzień przed powrotem do trasy, Krystianowi udało się wyciągnąć wokalistkę na spotkanie. W sumie, to chciał, by ruda przed ich wylotem kogoś poznała. Jakież było jej zdziwienie, kiedy wchodząc do kawiarni, zauważyła Krystiana w towarzystwie białowłosego mężczyzny. 
-Mogłeś powiedzieć, że chodzi o faceta, to bym sobie darowała. -Mruknęła Anett, podchodząc do stolika. Fakt, była lekko zirytowana, że nie są sami, w końcu wraz z Krisem mieli porozmawiać w cztery oczy. 
-Cześć. To jest Alex. Alex, to jest Anett...
-To o niej ciągle tak nawijasz? - Białowłosy niemal z pogardą przerwał szatynowi, a Anett uniosła brew ku górze, niezbyt zadowolona z postawy nowo poznanej jej osobie, która od razu zmierzyła ją całą od stóp, do głów. 
-Taa... No i w sumie najważniejsze. -Kris nagle głupkowato się zaśmiał. -Ja i Alex od jakiegoś czasu jesteśmy razem. -To wyznanie zszokowało wokalistkę. Momentalnie poczuła, jak prawie leci w tył...
-Wow... -Szepnęła, utrzymując jednak równowagę. Patrząc na przyjaciela z zdziwieniem na twarzy, pokręciła lekko głową. -Moje gratulacje, w końcu mogę spać spokojnie. 
-Nigdy mi tego nie zapomnisz? Prawda? -Krystian cicho się zaśmiał, siadając ponownie przy stoliku, a gdy Anett usiadła naprzeciw niego, uśmiechnął się szeroko. -On zresztą i tak jest już zaręczony z tego co wiem... A jak już o nim mowa to... No pokaż to cudo.
-Ale przecież widziałeś...
-Zdjęcie się nie liczy.
-I tak wiem, że też mu pomagałeś. -Anett teatralnie przewróciła oczami, wyciągając rękę w stronę przyjaciela. 
-Naprawdę jest piękny. Warto było łazić godzinami z tą mendą po lesie.
-Chodziłeś z Kaczką po lesie? -Nagle oboje, rozumiejąc sens słów wypowiedzianych przez kobietę, się zaśmiali. 
-Jakoś w ogóle nie wierzę, że ktokolwiek chciałby być z takim bezguściem. -Rzucił nagle Alex, patrząc w całkowicie inną stronę. 
-Bezguście? Może i tak, chociaż patrząc na Ciebie... -Anett prychnęła, wiedząc, że raczej nie polubi się z białowłosym.
0-Ja jestem profesjonalistą w swoim fachu. A teraz wybaczcie mi na chwilę. -Wyniosłość i pogarda Alexa irytowały Anett na tyle, że obserwując białowłosego, idącego w stronę toalet, zmrużyła oczy.
-Skądś ty go wytrzasnął? -Kobieta wskazała głową kierunek, w którym Alex zniknął.
-Wybacz, jest projektantem mody i czasami grubo przesadza. -Krystian przewrócił oczami, rozumiejąc poirytowanie przyjaciółki. 
-Szczerze? Mam wystarczająco dużo na głowie, żeby się jeszcze jakimś modnisiem przejmować. 
-Wiem... Noritoshi. Powinienem Ci powiedzieć wcześniej, ale...
-Rin jakoś nie miała problemu, żeby mnie o tym poinformować. Możecie nie traktować mnie jak dziecka? -Anett wyglądała na naprawdę zawiedzioną postawą przyjaciela.
-I tak by to nic nie zmieniło. Nawet Kouyou nie wiedział, czy Ci o tym mówić od razu, próbowaliśmy to jakoś odkręcić, naprawdę. -Krystian spojrzał na rudą z błagalną miną. 
-Zmieniło by. Jeszcze kilka dni temu miałam coś do powiedzenia, ale wszyscy zdecydowali za mnie. Wiesz jaki jest problem? Że Kouyou rozwalił mu wtedy i w sumie słusznie, ten jego śliczny nosek, a komu się za to oberwie od niego? Mnie...  

    Jako że poprzedniego dnia przez ostatnio wiecznie wkurzoną wokalistkę czegoś zapomniał, musiał podjechać tego dnia do studia. Nawet nie miał pojęcia, jaka okazja mu się nadarzy, by porozmawiać z Hitomi.
-Hito, możemy pogadać? -Zapytał Kouyou, mijając dziewczynę na korytarzu.
-Wybacz, ale śpieszę się. Muszę się jeszcze spakować. -Brunetka próbowała go wyminąć, jednak na marne. 
-Wydaje mi się, że powinniśmy. Masz mi chyba coś do wyjaśnienia, prawda? -Uruha zmrużył oczy, widząc jak dziewczyna ucieka przed nim wzrokiem, jakby wiedziała, czego ten od niej chce. 
-Kouyou, to nie jest tak jak myślisz, naprawdę. Wiem, że chodzi Ci o Kiyomi, jednak Ona nie ma nic wspólnego z moją pracą tutaj i naprawdę nie mam czasu, żeby Ci to wszystko teraz tłumaczyć. 
-Ty sobie ze mnie teraz żartujesz, prawda? 
-Ujmę to tak... -Hitomi ciężko westchnęła. -Nie przyszło Ci do tego twojego zakutego łba, że od kiedy wiem, co moja kuzynka kombinuje, to próbuje was chronić? A uwierz, słyszałam od niej wiele propozycji. Jesteś zaręczony z Anett? To lepiej zajmij się swoją narzeczoną, bo jest wściekła głównie przez Ciebie. Nawaliliście z Noritoshim i to równo. -Na koniec brunetka warknęła, wymijając w końcu zakłopotanego mężczyznę. 
Uruha stał chwilę nieruchomo, wiedząc z tej rozmowy jeszcze mniej niż podejrzewał wcześniej. Może Hitomi naprawdę nie miała czasu na rozmowy albo On dał jej czas na naradę z Kiyomi, jaki kit mu wcisnąć następnym razem. 
-Świetnie Kouyou, po prostu świetnie. -Warknął sam do siebie. 

3 kwi 2022

Rozdział 51

A no dzień dobry, kolejny tydzień za nami, co? No a ja muszę się znowu naprodukować, ponieważ mam dla was ważną informację. 
Mianowicie chodzi o to, że ten tydzień będzie decydujący w związku z tym, co będzie dalej z opowiadaniem. Nie zakończę go, ani nie zostanie usunięte, o to się nie martwcie. Będzie oczywiście kontynuowane, jednak nadal nie wyszłam z miejsca, które mnie cholernie blokuje. Zainspirowana innym zagranicznym opowiadaniem, zaczęłam pisać znowu coś innego i o dziwo pisanie tego idzie mi bardzo dobrze, dlatego chciałabym pisać je, póki mam wenę, nie odrywając się na inne opowiadania. JEDNAK... Tego typu opowiadań nie widuje w polskiej wersji, dlatego nie wiem, jaka będzie wasza reakcja i mam wątpliwości, co do opublikowania go. Po długich przemyśleniach stwierdziłam, że jak tylko ogarnę tematy graficzne (w okolicach świąt, może wcześniej, może nawet w tym tygodniu), opublikuje początek tego opowiadania na próbę i zobaczę, czy ma sens ciągnąć dalej jego publikację, jak się nie spodoba, po prostu zostanie usunięte, noł problem. 
Jeżeli chodzi o "Just a moment to discover your mind..." i Undead Hearts. to sprawa wygląda następująco: To pierwsze opowiadanie będzie pojawiać się raz w miesiącu, przynajmniej do czasu, aż nie ogarnę miejsca, które mnie nadal blokuje twórczo. To drugie natomiast jest prawie zakończone, zostało mi kilka rozdziałów i myślę, że jak nadal będę czuła blokadę, to nadam mu po prostu priorytet, żeby je już zakończyć, nie przejmując się blogiem. Także, jeżeli to opowiadanie, które piszę teraz, zostanie opublikowane na próbę i wam się spodoba, będziecie chcieli jego kontynuacji, wy będziecie mieli co tydzień jakiś rozdział czegoś, a ja będę mogła z spokojną głową i bez spiny czasowej pracować nad "Just a moment to discover your mind...", żeby mieć wystarczająco rozdziałów na moment, gdy tamte dwa opowiadania się zakończą. 
No to ten, tyle z mniej lub bardziej ważnych informacji.
Miłego czytania :3

 Rozdział 51: 
 
Po wszystkich kłótniach i niedomówieniach już dawno opadł kurz. Nawet Kiyomi przez te dwa tygodnie się nie pojawiała, chociaż Anett czuła się cały czas obserwowana. Odczuwała to szczególnie, kiedy była sama, jakby popadała w manię prześladowczą, dlatego starała się jak najwięcej czasu spędzać z innymi. Kiedy Kai musiał załatwiać coś w studiu, pomagała Ayuko przy małej Echiko, resztę czasu spędzała głównie w towarzystwie Rin i Krisa, no i oczywiście Kouyou, chociaż ten przez ostatnie dni zachowywał się nad wyraz dziwnie. 
Tego ranka też tak było, znaczy Anett pomagała Ayuko, a wieczór miała spędzić z ukochanym. W końcu zmęczone padły obie na kanapie w salonie. 
-Ja już chyba nie chce mieć dzieci... -Mruknęła ruda, zasłaniając twarz dłonią. 
-Nie przesadzaj, w końcu zasnęła -Zaśmiała się Ayuko, spoglądając na wokalistkę. 
-Bite trzy godziny prawie ciągłego płaczu, wybacz, ale moja głowa źle to znosi. -Anett zaczęła masować swoje skronie w akompaniamencie cichego chichotu brunetki. 
-Uwierz mi, będziesz miała swoje, to będziesz inaczej śpiewać. A to, to akurat wina Yutaki, mówiłam mu, żeby tak nie robił, bo będę miała problem z usypianiem jej, szczególnie kiedy znowu wyjedziecie, ale nie... Pan Lider jak zawsze robi po swojemu... 
-Faceci... -Westchnęły obie naraz.  
-A tak w ogóle, wiesz już co kryje się za tajemniczym zachowaniem Kouyou?- Zapytała Ayuko, patrząc z podejrzeniem w oczach na Anett. 
-Domyślam się, że dzisiejsza kolacja, wcale nie będzie z jego rodzicami, a ja coraz bardziej nie mam ochoty tam iść. -Wokalistka cicho, lecz smutno westchnęła. 
-Chyba nie chcesz mu powiedzieć “Nie”? -Brunetka rzuciła oskarżeniem w stronę wokalistki, która na chwilę zamknęła oczy i głośno westchnęła, zbierając myśli. 
-Ayuko, to nie tak... -Zaczęła spokojnie. -Wiem, że Kyu nie odpuści z tymi zaręczynami, a ja mam dziwne wrażenie, że to wszystko skomplikuje się jeszcze bardziej... 
-A ja mam wrażenie, że sama tworzysz sobie problemy i niedomówienia. Dopiero co wyjaśniliście sobie jedno, ty już tworzysz drugie. Kouyou Cię kocha i stara się, nawet skacze wokół Ciebie, spełniając każde twoje zachcianki. Ogarnij się w końcu, albo to zakończ, zanim naprawdę go zranisz... 
-Już jestem. -Zawołał Kai, wchodząc do domu, zaraz przerywając wypowiedź Ayuko. 
-Dobra, to ja się już zbieram. Na razie. -Rzuciła speszona wyznaniem brunetki Anett, po czym wstała i za chwilę bez zbędnych słów po prostu wyszła. 
-A jej co? -Yutaka otworzył szarzej oczy, zaskoczony zachowaniem wokalistki. 
-Nic, ma gorszy dzień i tyle. -Ayuko wzruszyła ramionami. 

     Anett ogarnęło poczucie winy, przez które tym bardziej nie miała ochoty na wieczorne wyjście. W domu nawet zaczęła się zbierać, w końcu zostały jej jakieś dwie godziny do przyjścia Kouyou, jednak nagle poczuła, jak łzy cisną jej się do oczu. Doskonale wiedziała co Ayuko miała na myśli i dlaczego ta nagle jej przerwała, kiedy ruda chciała powiedzieć jej o swoich uczuciach związanych z tym, że ktoś ją obserwuje. Z myśli wyrwał ją dzwonek do drzwi, a tak konkretnie to Tsune, która stwierdziła, że w tak ważny wieczór, Anett nie może wyglądać byle jak. 
-Ale wiesz, że to raczej nie będzie kolacja.... 
-Z jego rodzicami, wiem, sama się domyśliłam, że śliczny coś kręci. -Brunetka cicho się zaśmiała, przeglądając kosmetyki rudej.  
-Ja nawet nie mam ochoty tam iść, szczególnie po tym, jak Ayuko stwierdziła, że to ja tworzę problemy i w jednym ma rację, lepiej byłoby to zakończyć... 
-Głupoty gadasz. -Przerwała szybko Tsune wywód wokalistki. -To twój wieczór, a złudne poczucie winy tu nie pomoże. Kouyou skacze wokół Ciebie, bo tego chce, przecież rozmawiałyśmy już o tym. On Cię kocha i chce, żebyś była szczęśliwa. Fakt, trochę się śpieszy, ale... No młodsi nie będziemy. Druga sprawa jest taka, że dobra, moment zaskoczenia, że to zrobi padł, bo się domyśliłaś, ale nadal nie wiesz, jak, kiedy, gdzie, dlatego musisz wyglądać fenomenalnie, a przecież może się okazać, że jednak się mylisz i to będzie tylko elegancka randka. A Ayuko się nie przejmuj, Ona po prostu nie chce, żebyście cierpieli przez szybkie, pochopne decyzje. Nie daj się zwariować ludziom wokół, ważne jest to, czego ty chcesz, a nie to co uważają inni, także głowa do góry i się ciesz, bo nie jedna chciała by być na twoim miejscu. -Tsune lekko się uśmiechnęła. 
-A ty w końcu spotkasz się z Yuu? -Zapytała Anett, patrząc na kobietę. -Rozmawiałam z nim ostatnio i... Stałaś wtedy tyłem do drzwi i nie wiesz, że On słyszał wszystko, co powiedziała Megg. Dlatego chce z tobą pogadać.  
-Pewnie, żebym mu wyjaśniła, co sobie myślę. Proszę Cię, nie moja liga. -Brunetka pokręciła lekko głową z zrezygnowaniem na twarzy. 
-Daj sobie po prostu szansę. Wiem, głupio to brzmi, ale mam Ci przypomnieć co sama jeszcze nie tak dawno mi mówiłaś? Jeżeli po tym co usłyszał sam chce porozmawiać, to się z nim spotkaj i wyjaśnij, bo w końcu przyjdzie dzień, że nie będziesz miała już żadnej szansy. -Anett spojrzała na nią błagalnie. 
-Może masz rację, ale muszę jeszcze nad tym pomyśleć. Dobra, bierzmy się do roboty, bo się nie wyrobimy przez przybyciem twojego Ślicznego Romeo. -Tsune cicho się zaśmiała, chwytając na szczotkę do włosów.  
 
    Próbował zrozumieć, co się stało pod jego nieobecność, więc postanowił podpytać, jednak Ayuko odpowiadała wymijająco.  
-...Po prostu chcę wiedzieć, co takiego jej powiedziałaś. Wyglądała na załamaną. -Kai wzruszył bezradnie ramionami. 
-Powiedziałam jej tylko, żeby w końcu się ogarnęła. Nie wiem o co teraz jej chodzi, ale zawsze w jej mniemaniu jest coś nie tak. -Ayuko czuła się już poddenerwowana faktem, że jej mąż dalej drążył temat.  
-Ayu, kochanie... Oboje wiemy co Kouyou planuje, a po jego zachowaniu każdy by się domyślił. Anett ma prawo mieć wątpliwości, ale jeżeli go kocha, to się zgodzi. Dlaczego tak bardzo chcesz w to ingerować, wystarczająco mu pomogliśmy. -Yutaka im wiedział więcej, tym bardziej nie rozumiał. Nie rozumiał, dlaczego Ayuko tak bardzo się wtrąca, co jeszcze bardziej go złościło.  
-A ty wiesz co się z nim działo przez ostatnie dni? Unikał jej, jak tylko mógł i właśnie dlatego wolę, żeby Anett przez poczucie winy sama go zostawiła, niż pakowała się w jakieś bagno. 
-Nie pił, jeżeli o to Ci chodzi -Kai przerwał jej stanowczym głosem. Obiecał Kouyou, że nic nikomu nie powie, ale doskonale wiedział, co wywołało nagłe zachowanie gitarzysty. 
-Ty cały czas wiedziałeś? -Ayuko spojrzała na męża, otwierając szeroko oczy. Po chwili się zaśmiała, kręcąc głową. -Wiedziałeś, ale szedłeś w zaparte, żeby go kryć. Co tym razem? Kochanka, drugie dziecko, jest chory czy co? Co było tak ważne, że ty go kryłeś?  
-Mówiłem Ci, nie ingeruj w to. Obiecałem mu, że nikomu nie powiem, po prostu musiał coś załatwić, a Anett nigdy nie może się dowiedzieć o co chodziło, jasne?  
-Czyli poszedł w długą... 
-Nie poszedł. -Kai ciężko westchnął, opierając się o kuchenny blat.  
-To powiedz w końcu o co chodzi.  
-Zrozum, że nie mogę, jak Kouyou będzie chciał, to sam jej powie, ale w to wątpię.  
-Yutaka, nie możesz go kryć, nie teraz... -Ayuko podeszła do niego bliżej, patrząc błagalnym wzrokiem. -On zamierza się jej oświadczyć, jeżeli nie jest z nią szczery, to, to nie ma sensu. -Kai na te słowa odwrócił wzrok. Nie chciał łamać obietnicy złożonej przyjacielowi, jednak wiedział, że prawda wszystko zmieni. Zacisnął wargi w cienką kreskę, próbując się powstrzymać, ponieważ wizja tego, co się stanie, jak Anett dowie się o wszystkim od kogoś innego, po prostu go przerażała. 
-Dobra, ale nic jej nie powiesz. Jeżeli to wyjdzie na jaw, to musi wyjść od niego, inaczej nie może się dowiedzieć.  
-Obiecuję... 

    Kouyou przybył punktualnie, na szczęście Tsune zdążyła “uciec” wystarczająco wcześnie, żeby gitarzysta nie domyślił się, że ktoś pomagał Anett. Kiedy mężczyzna wszedł do mieszkania, od razu wyczuł słodki, lecz delikatny zapach jej perfum. Nie znalazł jej w salonie, więc cichym krokiem poszedł do jej pokoju, gdzie rudowłosa stała przed lustrem. 
-Wow... -Szepnął cicho, od razu zwracając na siebie uwagę wokalistki, przez co miał chwilę, by się jej przyjrzeć. Delikatny makijaż doskonale podkreślał jej błękitne oczy, a czerwona szminka dodawała jej kobiecości, a delikatne loki idealnie pasowały do błękitnej sukienki- Długiej, prostej, lecz z rozkloszowaną spódnicą.  
-Już jesteś? -Anett zapytała jakby niepewnie. Widząc Kouyou w czarnym garniturze, poczuła, jak jej serce zabiło mocniej i była już pewna, że coś jest na rzeczy.  
-Gotowa? -Uruha całkowicie olał jej słowa. Podszedł bliżej, czule całując jej usta, by za chwilę stanąć za nią i objąć ją ręką w talii.  
-Przecież doskonale wiem, co kombinujesz Kyu. -Akuma cicho szepnęła, kładąc dłoń na jego dłoni, zarazem cały czas patrząc w lustro.  
-Uwierz mi, że nie wiesz. -Kouyou się zaśmiał. 
-Jestem gotowa, po prostu czekałam na Ciebie. -Anett odwróciła się przodem do niego, delikatnie się uśmiechając, jednak w środku coś nadal nie dawało jej spokoju. 
-Skoro tak, to chodźmy, ale najpierw... -Gitarzysta nagle wyjął z kieszeni czarny materiał. -Wiem, że nie cierpisz niespodzianek, ale dzisiaj musisz mi wybaczyć. -Kouyou szybko zawiązał jej oczy, chociaż Anett nawet nie protestowała.  
    Przez całą drogę się nie odzywała, wiedziała tylko, że gdzieś jadą. Nie wiedziała, gdzie ani ile czasu tak naprawdę jechali, szczególnie, że skupiła się na zebraniu myśli. Kiedy w końcu wysiedli, a samochód odjechał, dotarło do niej świeże powietrze, a do jej uszu cisza, przerywana szelestem liści poruszanych przez wiatr. Kouyou jednak nadal ją prowadził, samemu nic nie mówiąc. Kiedy dotarli na miejsce, poczuł jak szybko i z jaką siłą bije jego serce. Milczał jeszcze przez chwilę, próbując uspokoić rozszalały ze stresu mięsień.  
-Zaraz będziesz mogła odsłonić oczy, ale najpierw mnie wysłuchaj... -Zaczął na tyle spokojnie, jak tylko mógł, cały czas się jej przyglądając. Ujął delikatnie jej dłonie, podchodząc bliżej. -Wiem, że ostatnio nie miałem dla Ciebie wystarczająco czasu, ale musiałem coś przemyśleć... -Ponownie przerwał, a Anett czuła rosnący niepokój. Miała ochotę się wyrwać i uciec. -Wiesz, że Cię kocham, wiesz, że nie potrafię bez Ciebie żyć i to nigdy się nie zmieni. Dotarło do mnie, że też niczego innego nie chcę, chcę tylko być z tobą, dlatego... Anett, wyjdziesz za mnie?  
-Kyu... -Anett jakby odetchnęła z ulgą. Kiedy zdjęła chustę zobaczyła klęczącego przed nią wśród płatków róż gitarzystę, trzymającego otwarte pudełeczko, a w nim klasyczny pierścionek z białego złota, z ciemnym ametystem z kształcie serca. -Tak... -Odpowiedziała cicho. -Tak. -Powtórzyła po chwili z większą pewnością. Zaśmiała się, zasłaniając usta dłonią. Kouyou powoli wstał, przyglądając się jej.  
-Wybacz za ten początek, ale musiałem Cię zbić z tropu. -Powoli wsunął pierścionek na jej palec, po czym ją pocałował.  
Kiedy lekko się od niego odsunęła, znalazła chwilę, by rozejrzeć się po miejscu, gdzie byli, a dokładnie stali w środku dużej, drewnianej altany, gdzieś wśród drzew. Był to najprawdopodobniej środek lasu. Altana była specjalnie ozdobiona na tą okazję masą kwiatów, szczególnie różami. No i kolacji również nie mogło zabraknąć.  
-Wiedziałem, że się domyśliłaś, ale nie chciałem już dłużej czekać. -Uruha spojrzał jej w oczy, ale zauważył w nich coś, czego wolałby w tym momencie nie widzieć. -Wszystko w porządku? -Zmarszczył czoło, widząc jej zmieszanie w tym momencie. 
-Tak, wszystko w porządku tylko... 
-Tylko? -Dopytał blondyn, patrząc na nią z zmartwieniem w oczach.  
-Kochanie, to nie jest odpowiedni moment. 
-Przecież możesz mi powiedzieć, nawet teraz. -Uruha delikatnie ujął jej podbródek między swoje palce i spojrzał jej w oczy. Anett widząc ten jego błagalny wzrok, cicho westchnęła.  
-Po prostu... Ayuko próbowała dzisiaj wzbudzić we mnie poczucie winy, że to wszystko przeze mnie, w dodatku... 
-Nie przejmuj się, a Ayuko gada głupoty. -Kouyou cicho się zaśmiał.  

     Kai cicho westchnął, tuż po tym jak opowiedział Ayuko wszystko to, co wiedział. Kobieta siedziała przez chwilę zamyślona, analizując to, co właśnie usłyszała. Milczała, patrząc przed siebie.  
-Ayu... -Szepnął perkusista, siadając obok niej. 
-Po prostu miałam Hitomi za naprawdę fajną dziewczynę. Nie spodziewałabym się, że ma takie kontakty. -Brunetka nawet się nie poruszyła. 
-Nikt się nie spodziewał, że to jakaś dalsza rodzina Kiyomi, nawet Kouyou się nie zorientował. Nie mamy pewności, czy współpracują ze sobą, no i tym Uruha zajmował się przez ostatnie dni. Próbował odkryć, co Hitomi tak naprawdę robi w zespole. -Yutaka niepewnie objął Ayuko.  
-Nawet jeżeli to prawda, to nie możemy nic z tym zrobić. Nie ma Miko, przez to ściągaliśmy Meggy, jeżeli zwolnimy Hitomi przez jakieś jego podejrzenia, znowu będzie nam brakować jednej osoby, a nie mamy czasu, by szukać kogoś nowego. -Ayuko cicho westchnęła z zrezygnowaniem w głosie.  
-Zostawmy to po prostu tak jak jest, a po trasie pomyślimy co dalej. No i więcej powinno się wyjaśnić. -Yutaka również westchnął, przeczuwając, że problemy z Hitomi dopiero się zaczną. 

     Gitarzysta niepewnie zapukał do drzwi, mając nadzieję, że kobieta jest w mieszkaniu. Już kilka razy próbował się z nią umówić, żeby porozmawiać, ale zawsze odmawiała, jakby celowo unikała spotkania z nim sam na sam. Jednak po dwóch tygodniach Yuu nie mógł już czekać, chciał w końcu wyjaśnić tą sytuację, dowiedzieć się, czy to co usłyszał wtedy przed koncertem, to prawda. Zrezygnowany już miał odchodzić, kiedy drzwi się otworzyły.  
Tsune kiedy tylko zobaczyła przez wizjer, kto stoi po drugiej stronie drzwi, spanikowała i zaczęła bić się z myślami. Początkowo chciała udawać, że jej nie ma, ale w końcu mężczyzna już o wszystkim wiedział. Musiała sprostać wyzwaniu i w końcu mu to wytłumaczyć. 
-Wejdź. -Szepnęła, niepewnie spoglądając na Yuu. Gitarzysta wszedł, a kiedy zamknęła za nim drzwi, odwrócił się w jej stronę. 
-Słyszałem, co powiedziała Meggy i cały czas się zastanawiam, dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? -Yuu zaczął patrząc na nią z wzrokiem pełnym troski, a zarazem rozczarowania, co dodatkowo dobiło Tsune. 
-Yuu, posłuchaj. Chciałam Ci powiedzieć, ale wiedzia.... -Nawet nie udało jej się dokończyć zdania, kiedy poczuła na swoich wargach jego pocałunek. Nie wiedząc co ma o tym myśleć, odsunęła się od niego. -Co to ma być?  
-Tsune, prawda jest taka, że już od dawna coś do Ciebie czuję. Nie mówiłem, nie próbowałem, bo widziałem, że z jakiegoś powodu mnie unikasz, ale nie wiedziałem, że dlatego... -Yuu cicho westchnął.  
-Miło mi to słyszeć, ale nawet jeśli to prawda, to ja... Wiesz, że moja sytuacja jest skomplikowana. Jestem w Tokyo tylko wtedy, kiedy jest więcej pracy, nie mogę się z tobą związać. Dlatego nie chciałam Ci mówić. Wiem, że usłyszałeś to co powiedziała Meggy, jednak Ona po prostu nie wie o mnie wszystkiego. -Zrezygnowana Tsune odwróciła wzrok. Yuu powoli podszedł do niej i ujmując jej podbródek między swoje palce, lekko podnosząc jej głowę. Tsune zauważyła na jego twarzy delikatny uśmiech. 
-Ale ja wiem i nigdy bym nie pomyślał, żeby zostawić Cię z tym samą. Tyle, że od kiedy wiem, nie potrafię przestać o tobie myśleć...  
-Nie wiesz wszystkiego. -Kobieta pokręciła lekko głową. -Są rzeczy, którymi się nie chwalę.  
-Możesz mi powiedzieć, zrozumiem. -Gitarzysta delikatnie zmrużył oczy, patrząc na nią z troską. Delikatnie pogłaskał jej policzek, obserwując jej zmieszanie.  
-Po trasie wyjeżdżam na stałe. Wiem, jak przeżyłeś zniknięcie Namiko, dlatego nie chcę żebyś się tak znowu czuł, przeze mnie. -Tsune spojrzała w końcu na niego ze łzami w oczach. -Mój brat już ledwo daje radę sam zajmować się mamą, a jego żona nie poczuwa się do odpowiedzialności, żeby pomóc. Dlatego muszę tam wrócić i nie będę sobie mogła już pozwolić na kilkutygodniowe wyjazdy.  
-Ale to nic nie zmienia i mamy jeszcze trochę czasu, żeby pomyśleć, co dalej. -Yuu przytulił Tsune i tak stali w milczeniu przez dłuższą chwilę.  

     W znakomitych nastrojach, wrócili oboje do mieszkania, grubo po północy. Nawet wieczorny chłód nie przeszkadzał zakochanej parze w świętowaniu tego dnia. W mieszkaniu Kouyou podszedł do Anett i delikatnie ją obejmując, krótko ją pocałował. 
-Zastanawiam się tylko, czy rano zdążysz się spakować. -Rzucił szybko, patrząc kobiecie w oczy. 
-O czym ty mówisz? -Anett uniosła brew całkowicie zaskoczona.  
-Bo akurat nie kłamałem z tym, że jutro wyjeżdżamy na weekend do moich rodziców. -Kouyou uśmiechnął się złośliwie. 
-Myślałam, że mamy to obgadane, że pojedziesz jednak sam. Mam tutaj dużo do zrobienia, Ruki klepnął ten singiel i mam z tym sporo roboty, którą muszę ogarnąć sama. -Ruda spojrzała na niego błagającym wzrokiem. 
-Ze wszystkim Ci pomogę, jak wrócimy, nie martw się. Nie moja wina, że Cię polubili i ciągle o Ciebie pytają. W dodatku nie wiem co kombinują, ale stwierdzili, że bez Ciebie mam się nawet nie pojawiać. -Kouyou objął ją mocniej. 
-W sumie, jakby nie patrzeć, to ty mnie w to wrobiłeś, podsyłając to nagranie Rukiemu, a wolny weekend brzmi bardzo kusząco. -Nagle Anett się zaśmiała, czując na swojej szyi pocałunki gitarzysty. -Kyu... Ale jeżeli chcesz rano jechać, to mamy mało czasu, żeby się wyspać. 
-A kto powiedział, że dam Ci się wyspać? Ale rozumiem, że się zgadzasz. -Blondyn uśmiechnął się szeroko.  
-Przekonuje mnie fakt, że wolałabym nie podpaść twojemu ojcu. -Anett powoli pokręciła głową, cicho chichocząc.  

     Rano jak zwykle wszystko w pośpiechu. Na szczęście miał to być tylko weekend, więc nie trzeba było wiele pakować. Po drodze Anett starała się zdrzemnąć w samochodzie, jednak jedna myśl ciągle nie pozwalała jej zamknąć oczu. Ciągle myślała nad tym, co powiedziała jej Ayuko dzień wcześniej. Nie chciała później już rozwijać tego tematu z Kouyou, jednak ciągle miała wrażenie, że kobieta miała rację.  Cały czas próbowała odgonić od siebie tą myśl i nawet nie wiedziała, że za chwilę w końcu jej się to uda.  
Kiedy przyjechali na miejsce, Anett zauważyła dwie kobiety stojące przed domem i rozmawiające z mamą gitarzysty, a wokalistka już dobrze wiedziała, dlaczego jego rodzicom tak bardzo zależało, żeby przyjechała razem z Kouyou.  
-Yuki i Maru też są? Chyba musiało coś się stać... -Kouyou zamyślił się na chwilę, patrząc na kobiety przez przednią szybę samochodu. Dopiero po chwili zauważył wymowny wzrok ukochanej. 
-Dlatego twoi rodzice chcieli, żebym przyjechała. Wiedzieli, że One też będą.  
-Nie zdziw się, jak będą wredne. -Szepnął Kouyou, otwierając drzwi. 
-Takie jak ty? -Rzuciła szybko Anett.  
-Teraz to ty jesteś złośliwa. -Uruha uśmiechnął się zadziornie, po czym wysiadł w samochodzie, w sumie tak samo jak Anett, która od razu zauważyła starszą kobietę zmierzającą w ich stronę szybkim krokiem. 
-W końcu jesteście.  
-Wybacz mamo, bylibyśmy wcześniej, ale korki. -Wytłumaczył szybko Kouyou. 
-Taa, korki, albo ktoś bawił się w Snorlax’a. -Mruknęła cicho Anett pod nosem po polsku.  
-Wybacz, nie wyspała się. -Gitarzysta się uśmiechnął, obejmując Anett.  
-To jego wina! -Anett szybko wskazała palcem na Kouyou, po czym w trójkę się roześmiali. Wokalistce jednak uśmiech szybko zszedł z twarzy, widząc grobowe miny sióstr Kouyou, które postanowiły dołączyć się do rozmowy.  
-No Kouyou, widzę, że w końcu postanowiłeś się ustatkować. -Powiedziała jedna z nich, zauważając pierścionek na palcu Anett. 
-A to moje siostry, Yuki i Maru. -Rzucił szybko Kouyou, jakby z przekąsem w głosie.